Rano obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne przedzierające się przez firany w moim pokoju. Chwila. Ja nie mam firanek w pokoju. Otworzyłam oczy. Poczułam czyjeś ręce ściskające moje drobne ciało i czyiś tors przytulony w moje plecy. Louis. Ale on tak nie pachniał.
- Dzień dobry kochanie. - Oparłam się na łokciach. Byłam kompletnie naga. Popatrzyłam w prawą stronę. Trevon!!!
- Puść mnie! - krzyczałam.
- Zapomnij kochana. Teraz kiedy już nie ma twojego kochasia nigdzie mogę robić z tobą co mi się podoba.
- Zabiłeś go?!
- Co? Puść mnie skurwielu!
- Lara! - Wstałam cała spocona. Nade mną stał Louis, patrzył na mnie z troską. - Co się stało - zapytał.
- Trevon... Śniło mi się, że cię zabił i chciał mnie zgwałcić - rozpłakałam się na samo wspomnienie o moim śnie. Przytulił mnie do siebie. Kochałam jego zapach. Czułam się przy nim bezpieczna.
- Nie pozwolę cię skrzywdzić, okey? - powiedział.
- Okey.
- Teraz idź pod prysznic ja zrobię śniadanie. - Chciał już wyjść z pokoju.
- Louis - zatrzymałam go.
- Tak skarbie?
- Chodź ze mną pod prysznic. - wymusiłam uśmiech.
- Okey. - Uśmiechnął się. Wstałam i powolnym krokiem ruszyłam w stronę łazienki.
- Prysznic czy wanna? - zapytałam.
- Wanna. - odpowiedział. Także powolnymi ruchami zaczęłam zdejmować piżamę. Odkręciłam korek z ciepłą wodą. Louis także już pozbył się ubrań.
- Wejdź pierwszy - Wszedł do wanny układając się w niej luźno. Potem weszłam ja. Usiadłam między jego nogami. Pewnie jesteście zdziwieni, czemu nie wstydzę się przy nim być naga. Bo go kocham. Oplótł mnie swoimi długimi rękoma.
- Jesteś taka krucha i delikatna - powiedział.
- A ty jestes ze stali - zaśmiał się.
- Muszę dzisiaj do pracy. Ale wynagrodzę ci to dzisiaj - jeździł palcem po moim obojczyku.
- Jak? - spytałam odwracając się na brzuch kładąc ręce na jego torsie.
- A to w swoim czasie. Bądz gotowa o 19. - pocałował mnie w czoło - Tylko załóż sukienke. - teraz dotknął swoimi ustami o moje. Odnalazł swoim językiem małą dziurkę i delikatnie wsadził swój język do mojej buzi. - Nawet nie wiesz jak cię pragnę - wymruczał mi do ucha. Zarumieniłam się na te słowa.
- Louis - powiedziałam. Jego niebieskie tęczówki były skierowane na mnie. - Kocham cię - Nie wierzyłam w to co powiedziałam przed chwilą. Patrzył na mnie z szerzej otwartymi oczami.
- Ja ciebie też - przybliżył moją twarz do swojej tak że stykaliśmy się czołami. - Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham i jak bardzo mi na tobie zależy. - powiedział to tak delikatnie. Boże, on był idealny. - A tobie? Zależy ci na mnie? - Oczywiście LouLou - uśmiechnęłam się szczerze.
- Muszę iść do pracy Lara - posmutniałam. - Hej, jesteśmy dzisiaj umówieni tak? - podniósł jej podbródek. Pokiwałam twierdząco głową. Chwycił korek z wanny i wyszedł z niej. Za nim wyszłam ja. Otuliłam się ręcznikiem i wytarłam mokre ciało. Następnie chwyciłam za krótkie spodenki dresowe i luźną koszulkę od koszykówki. Związałam włosy w wysoki kucyk i wyszłam z łazienki. Zjedliśmy razem śniadanie i poszedł do pracy. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zadzwonie do Vanessy. Wybrałam do niej numer i zadzwoniłam. Powiedziała że przyjdzie za 20 minut. Kiedy skończyłam rozmowę z przyjaciółką, telefon znowu zaczął wibrować. Numer nieznany. Pewnie to Eleanor.
- Halo? - powiedziałam.
- Mówiłam coś! Masz się trzymać od Louisa z daleka! - krzykneła w słuchawkę.
- O witaj Eleanor, dawno nie dzwoniłaś. Co u ciebie kochana? - spytałam z sarkazmem.
- Przestań! Ostrzegam cię ostatni raz! Odwal się od niego albo inaczej porozmawiamy!
- Eleanor ty siebie słyszysz? Ty już na mnie krzyczysz. Louis powiedział mi że cię już nie kocha. Zresztą co ja poradzę, że mi mówi że mnie kocha.
- To nie prawda! - rozłączyłam się. Jezu, ale ona jest straszna. Ja bym nie mogła być taka nachalna w stosunku do chłopaka i jeszcze szantażować jego dziewczyne. To jest trochę chore. Do moich drzwi ktoś zapukał. Pewnie Vanessa. Otworzyłam drzwi. To nie była Vanessa. To był Trevon.
- Mam zadzwonić na policję?! - krzyknęłam.
- Nie musisz. Chcę cię tylko poinformować, że twoja przyjaciółka nie jest bezpieczna jak i twój kochaś.
- Co ty nie powiesz? Zajmij się swoim życiem, chyba że chcesz trafić znowu za kratki. - Skrzyżowałam ręce na piersiach. On wpadł do domu i zamknął drzwi.
- Nie nie chcę tego chcę Lary - chwycił mnie w talii przysuwając do siebie. Całował moją szyję. Próbowałam się wyrwać z jego uścisku, lecz on był silniejszy. Krzyczałam nic to nie dało. Możecie sobie wyobrazić co stało się późnej. Zgwałcił mnie. Siedziałam w kącie mojego pokoju. Przykuliłam nogi do klatki piersiowej i płakałam. Zgwałcił a potem uciekł. Kiedy przyjdzie Louis! Spojrzałam na zegarek była 18.30. Będzie za 30 minut. Boże to już 3 raz. Nie chcę znowu mieć terapie u psychologa albo gorzej iść do psychiatryka. To było straszne. Minęło trochę czasu od kiedy tu siedzę. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Louis. Nie chętnie wstałam i otworzyłam je. Stal Louis w swoich ciemnych Ray Banach. Oparty o framuge drzwi. Spojrzał na mnie.
- Co się stało? - zapytał.
- Wejdź. - wszedł do środka. Skierowałam się w stronę mojej sypialni, usiadłam na łózku a on usiadł koło mnie.
- Odpowiesz mi? - dotkną ręką moich pleców. Wzdrygnęłam na jego dotyk.
- Trevon... On tu był... Powiedział że.. ty i Vanessa jesteście w niebezpieczeństwie. Ja go wyśmiałam i potem... on.. - nie wytrzymałam rozpłakałam się. Popatrzyłam na Louiego. Patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Zgwałcił cię? - pokiwałam twierdząco głową. - Teraz gnojek nie żyje. Wstał i wziął telefon do ręki. Jak się domyślam dzwonił na policję.
Howdy
piątek, 27 grudnia 2013
wtorek, 17 grudnia 2013
5
Vanessa namówiła mnie na dużo ubrań i dodatków. Namówiła mnie też na ponowne pofarbowanie włosów na blond. Wróciłam do domu. Była 17. Zaczęłam od ciepłego prysznica. Wyszłam z kabiny i owinęłam ręcznik wokół piersi i spojrzałam w lustro. Nałożyłam na twarz jakieś pobudzające kremy. Wzięłam też drugi ręcznik do włosów. W tym czasie umyłam dokładnie zęby. Nałożyłam wosk na nogi pociągnęłam za materiał. Pisnęłam cicho. Tak samo zrobiłam z drugą nogą. Zdjęłam ręcznik z głowy. Przeczesałam je i zaczęłam wcierać we włosy odżywkę. Sięgnęłam suszarkę i je wysuszyłam. Związałam je w w luźnego koka. Poszłam do toaletki. Nałożyłam pokład na twarz potem puder. Chciałam ostro wyglądać. Zrobiłam grube kreski eyelinerem. Potem dużo tuszu i krwisto czerwona szminka. Potem ubrania. Obcisły, czarny crop top. Do tego czarne spodenki z wysokim stanem. Pewnie sie zastanawiacie się czemu cały czas wysoki stan. Nie chce żeby ludzie widzieli moją anoreksje. Rozpuściłam włosy. Wyprostowałam je i trochę podtapirowałam i spsikałam lakierem. Godzina 18.50. Jeszcze buty. Wzięłam platformy które dzisiaj kupiłam. też czarne. Na dworze czekało na mnie czarne lambordini Louisa. Był oparty o maskę samochodu. Spojrzał w moją stronę. Uśmiechnął się. Zaczął iśc w moją stronę. Przysunął mnie do siebie. Pocałował mnie gwałtownie. Zarzuciłam mu swoje ręce na jego ramiona.
- Spóźnimy się - wyszeptał mi na ucho. Splótł nasze dłonie i zaprowadził do samochodu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera. Sam zaraz usiadł po stronie kierowcy. Ruszył w stronę domu Hazzy.
- Nie będzie dużo osób. Tylko chłopcy i ich dziewczyny. - powiedział
- Ok. - uśmiechnął się. Był kochany i czuły. Wiedział o tym że nie lubie mówic o seksie, ale i tak mi mówi że mnie pragnie. To trochę dziwne, ale ja chyba też tego chce. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się.
- Czemu mi się tak przyglądasz?- zauważył że przyglądam się mu.
- Masz takie piękne oczy - Zatrzymał się pod domem Harrego.
- Ty kochasz moje oczy, ja kocham ciebie - przybliżył swoją twarz do mojej i lekko musnął moje usta. - Chodź już - wyszłam z samochodu. Louis stał już koło mnie, objął mnie w talii i poprowadził do willi Styles'a. Zadzwonił dzwonkiem. Otworzył uchechany od ucha do ucha loczek.
- Wejdźcie. - spojrzał najpierw na Lou a potem na mnie. Zrobił większe oczy. - Wow - powiedział niemal nie słyszalnie.
- Dzięki- zaśmiał się, kiedy to powiedziałam. Weszliśmy do salony. Na kanapie siedzieli Niall, Zayn, Perrie, Liam, Danielle i zaraz dołączył się Harry.
- Siema. To jest Lara. -Powiedział Lou. Resztę znałam bo Louis mi opisał każdą osobę jak wygląda. Usiadłam pomiędzy Harrym a Louisem.
- Lara palisz? - spytał mnie Harry.
- No, a co?
- To czekaj - pobiegł po schodach na górę. Zbiegł z fajką wodną.
- Dawaj to. Włóż wkłady. - włożył je. Siegnęłam po jedną z rurek i zaciągnęłam się parą. Z ust poleciały mi małe kółeczka.
- Potrafisz cos jeszcze? - spytał mnie Liam.
- Ba - ponownie się zaciągnęłam. Zaczęłam robić kolejne triki jakie umiałam. Potem chłopaki przyniosły jakieś alko.
- Zagrajmy w butelkę - zaproponowałam. Chwyciłam szklaną butelkę po piwie i zakręciłam. Wypadło na Harrego.
- Pytanie czy zadanie? - zapytałam.
- Zadanie - zaśmiał się.
- Idź do którejś ze swoich sąsiadek i powiedz że jest gorąca. Potem dalej kręciliśmy i kręciliśmy. Nagle wypadło na mnie.
- Pytania czy zadanie - spytała Perrie.
- Pytania - usmiechnęłam się.
- Co zrobiłaś, że jesteś taka chuda - ścisnęło mnie w żołądku.
- Mam anoreksje - otworzyła usta ze zdziwienia. Tak samo reszta. Louis mnie mocniej przytulił.
- O Boże nie wiedziałam, przepraszam.
- Przecież nie wiedziałaś, daj spokój.
________________
Nie no nudy. Następny postaram się napisac o wiele wiele lepszy i ciekawszy może już będzie gorąca scena Lou i Lary? Czytajcie dalej :**
- Nie będzie dużo osób. Tylko chłopcy i ich dziewczyny. - powiedział
- Ok. - uśmiechnął się. Był kochany i czuły. Wiedział o tym że nie lubie mówic o seksie, ale i tak mi mówi że mnie pragnie. To trochę dziwne, ale ja chyba też tego chce. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się.
- Czemu mi się tak przyglądasz?- zauważył że przyglądam się mu.
- Masz takie piękne oczy - Zatrzymał się pod domem Harrego.
- Ty kochasz moje oczy, ja kocham ciebie - przybliżył swoją twarz do mojej i lekko musnął moje usta. - Chodź już - wyszłam z samochodu. Louis stał już koło mnie, objął mnie w talii i poprowadził do willi Styles'a. Zadzwonił dzwonkiem. Otworzył uchechany od ucha do ucha loczek.
- Wejdźcie. - spojrzał najpierw na Lou a potem na mnie. Zrobił większe oczy. - Wow - powiedział niemal nie słyszalnie.
- Dzięki- zaśmiał się, kiedy to powiedziałam. Weszliśmy do salony. Na kanapie siedzieli Niall, Zayn, Perrie, Liam, Danielle i zaraz dołączył się Harry.
- Siema. To jest Lara. -Powiedział Lou. Resztę znałam bo Louis mi opisał każdą osobę jak wygląda. Usiadłam pomiędzy Harrym a Louisem.
- Lara palisz? - spytał mnie Harry.
- No, a co?
- To czekaj - pobiegł po schodach na górę. Zbiegł z fajką wodną.
- Dawaj to. Włóż wkłady. - włożył je. Siegnęłam po jedną z rurek i zaciągnęłam się parą. Z ust poleciały mi małe kółeczka.
- Potrafisz cos jeszcze? - spytał mnie Liam.
- Ba - ponownie się zaciągnęłam. Zaczęłam robić kolejne triki jakie umiałam. Potem chłopaki przyniosły jakieś alko.
- Zagrajmy w butelkę - zaproponowałam. Chwyciłam szklaną butelkę po piwie i zakręciłam. Wypadło na Harrego.
- Pytanie czy zadanie? - zapytałam.
- Zadanie - zaśmiał się.
- Idź do którejś ze swoich sąsiadek i powiedz że jest gorąca. Potem dalej kręciliśmy i kręciliśmy. Nagle wypadło na mnie.
- Pytania czy zadanie - spytała Perrie.
- Pytania - usmiechnęłam się.
- Co zrobiłaś, że jesteś taka chuda - ścisnęło mnie w żołądku.
- Mam anoreksje - otworzyła usta ze zdziwienia. Tak samo reszta. Louis mnie mocniej przytulił.
- O Boże nie wiedziałam, przepraszam.
- Przecież nie wiedziałaś, daj spokój.
________________
Nie no nudy. Następny postaram się napisac o wiele wiele lepszy i ciekawszy może już będzie gorąca scena Lou i Lary? Czytajcie dalej :**
niedziela, 15 grudnia 2013
4
-Ale Zayn, to nie ma sensu. - powiedziałam. Mulat tylko, grzebał w telefonie.
- Właśnie ma. Kiedy próbowałby znowu się do ciebie dobrać, lub co gorsze zgwałciłby cię - przełknęłam głośno ślinę na myśl o tym - Nie będzie go stać na dobrego prawnika.- Nic już nie mówiłam. Zrobi jak będze chciał. Rozmawiali nie chciało mi się tego słuchać, więc poszłam do sypialni. Spojrzałam na ekran telefonu. 3 w nocy?! Matko. Zmęczona położyłam się i zamknęłam oczy. Chwilę jeszcze się kłócili.
*Louis
- Jak to powiedziałeś jej, że ją kochasz? Naprawde? To właśnie dlatego nie chcesz, żeby jej coś zrobili i prosisz o pomoc nas, żebyśmy ją chronili, bo sam nie dasz rady? - zapytał Zayn.
- Tak i tak - popatrzyłem na niego. Zauważyłem, że Lary nie ma z nami. Pewnie poszła spać, bo była zmęczona. Powiedziałem chłopakom, żeby już pojechali bo ją obudzą. Zamknąłem drzwi na klucz i poszedłem do jej sypialni. Leżała odwrócona do mnie placami. Zdjąłem ubrania i w samych bokserkach położyłem się koło niej. Nie spała jeszcze. Uśmiechała się. Pogłaskałem ją po włosach i po policzku. Otworzyła oczy. Uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła gest przytuliła swoje drobne ciało do mojego. Jej nie może nikt skrzywdzić, jest za krucha i wrażliwa na to. Po chwili też już spałem
***
Obudziłam się przytulana przez coś wielkiego. Louis. Próbowałam się wyrwać z uścisku, ale kiedy się ruszyłam zaciskał mocniej uścisk.
- Louis - zamruczałam mu do ucha.
- Mmm - zamruczał.
- Puścisz mnie? Muszę do toalety.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim? - spytałam.
- Idę się kąpać z tobą. - zaśmiałam się tylko. - Chciałbym zobaczyć tatuaż i kolczyki - Próbował zrobić smutną minkę, ale mu nie wyszło. Zaczęłam się śmiać.
- Głupi jesteś. Ale no dobra chodz. - wstał szybko z łóżka i udał się za mna do łazienki. Zaczęłam zdejmować ubrania, a on stał i się patrzył jak kołek. - Będziesz się mył w bokserkach. - spojrzał na nie.
- NO już. - zdjął je i wszedł ze mną do kabiny prysznicowej. Puściłam zimną wodę, a on zaczął piszczeć jak mała dziewczynka. Śmiałam się jak głupia.
- No już zmieniam na ciepłą. - byłam jeszcze w dużej bluzce. Ciekawa jestem co zrobi jak zobaczy moje kości. Zdjęłam bluzkę i weszłam do kabiny. Spojrzał na mój brzuch i pisnął.
- O kurwa mać - powiedział.
- Anorekscja, ugh. - powiedziałam.
- Ile ważysz? - spytał kiedy ja Nakładałam ulubiony żel pod prysznic.
- 34 kilo - powiedziałam, a on zrobił wielkie oczy. Nic już nie mówił. Każdy tak reagował jak dowiadywał się ile ważę. To chyba normalne przy anoreksji. Był smutny. Podniosłam jego podbródek.
- Spójrz na mnie Lou - powiedziałam. Popatrzył na mnie z troską w oczach. Złożyłam delikatny pocałunek na jego mokrych ustach. Od razu się uśmiechnął. Nałożył sobie trochę mojego szamponu na ręce i zaczął wmasowywać mi go we włosy. Zrobiłam to samo. Pewnie zabawnie to wyglądało. Potem umył moje ciało a ja jego. Jaki on ma wyrzeźbiony brzuch. Dotknęłam jego brzucha. Boże serio to zrobiłam? Ale idiotka.
- Głodna jestem.
- Ja też, chodź zamówimy pizze. - powiedział wychodząc z kabiny.
- O 10 rano? - spytałam. Kto normalny je pizze na śniadanie.
- Tak - uśmiechnął się słodko. Ale on był przystojny! Owinęłam sobie ręcznik wokół piersi i spojrzałam w lustro. Podkrążone oczy i krzywy ryj jak zawsze. Przeczesałam włosy i wysuszyłam je. Potem związałam w koka i ubrałam rzeczy do biegania. Poszłam do kuchni Lou zamawiał pizze. Pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu. Chwycił mnie za nadgarstek i pocałował najlepiej jak potrafił. Poszłam biegać . Kiedy wróciłam na stole czekała na mnie pizza.
- Wariat - powiedziałam. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Podszedł do mnie.
- Ale twój wariat - szepnął mi na ucho i przygryzł płatek mojego ucha. - Tak seksownie wyglądasz w tych obcisłych rzeczach, że chętnie bym je z ciebie zerwał. - mruknął.
- Zbok - odsunęłam go od siebie.
- Nawet nie wiesz jak cię pragnę - zachichotałam. Nie chciałam tego, ponieważ to będą złe wspomnienia dla mnie. - Dzisiaj jest impreza u Harrego, ubierz się ładnie. Będe czekał na ciebie o 19. Teraz muszę iść do pracy. Do zobaczenia kochanie - ostatni raz wbił się w poje usta.Ja chyba też go pragnę. Spojrzałam na zegar. Była 12.00. Tylko w co ja się ubiorę? Zadzwoniłam do Vanessy.
-Halo? - powiedział głos po drugiej stronie.
- Hej, mam sprawę. Bo idę dzisiaj na imprezę i nie mam w co się ubrać. Wgl nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wytłumaczę ci na miejscu. Bądź pod naszym centrum za 30 godziny, ok?
- No ok - powiedziała.
- Właśnie ma. Kiedy próbowałby znowu się do ciebie dobrać, lub co gorsze zgwałciłby cię - przełknęłam głośno ślinę na myśl o tym - Nie będzie go stać na dobrego prawnika.- Nic już nie mówiłam. Zrobi jak będze chciał. Rozmawiali nie chciało mi się tego słuchać, więc poszłam do sypialni. Spojrzałam na ekran telefonu. 3 w nocy?! Matko. Zmęczona położyłam się i zamknęłam oczy. Chwilę jeszcze się kłócili.
*Louis
- Jak to powiedziałeś jej, że ją kochasz? Naprawde? To właśnie dlatego nie chcesz, żeby jej coś zrobili i prosisz o pomoc nas, żebyśmy ją chronili, bo sam nie dasz rady? - zapytał Zayn.
- Tak i tak - popatrzyłem na niego. Zauważyłem, że Lary nie ma z nami. Pewnie poszła spać, bo była zmęczona. Powiedziałem chłopakom, żeby już pojechali bo ją obudzą. Zamknąłem drzwi na klucz i poszedłem do jej sypialni. Leżała odwrócona do mnie placami. Zdjąłem ubrania i w samych bokserkach położyłem się koło niej. Nie spała jeszcze. Uśmiechała się. Pogłaskałem ją po włosach i po policzku. Otworzyła oczy. Uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła gest przytuliła swoje drobne ciało do mojego. Jej nie może nikt skrzywdzić, jest za krucha i wrażliwa na to. Po chwili też już spałem
***
Obudziłam się przytulana przez coś wielkiego. Louis. Próbowałam się wyrwać z uścisku, ale kiedy się ruszyłam zaciskał mocniej uścisk.
- Louis - zamruczałam mu do ucha.
- Mmm - zamruczał.
- Puścisz mnie? Muszę do toalety.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim? - spytałam.
- Idę się kąpać z tobą. - zaśmiałam się tylko. - Chciałbym zobaczyć tatuaż i kolczyki - Próbował zrobić smutną minkę, ale mu nie wyszło. Zaczęłam się śmiać.
- Głupi jesteś. Ale no dobra chodz. - wstał szybko z łóżka i udał się za mna do łazienki. Zaczęłam zdejmować ubrania, a on stał i się patrzył jak kołek. - Będziesz się mył w bokserkach. - spojrzał na nie.
- NO już. - zdjął je i wszedł ze mną do kabiny prysznicowej. Puściłam zimną wodę, a on zaczął piszczeć jak mała dziewczynka. Śmiałam się jak głupia.
- No już zmieniam na ciepłą. - byłam jeszcze w dużej bluzce. Ciekawa jestem co zrobi jak zobaczy moje kości. Zdjęłam bluzkę i weszłam do kabiny. Spojrzał na mój brzuch i pisnął.
- O kurwa mać - powiedział.
- Anorekscja, ugh. - powiedziałam.
- Ile ważysz? - spytał kiedy ja Nakładałam ulubiony żel pod prysznic.
- 34 kilo - powiedziałam, a on zrobił wielkie oczy. Nic już nie mówił. Każdy tak reagował jak dowiadywał się ile ważę. To chyba normalne przy anoreksji. Był smutny. Podniosłam jego podbródek.
- Spójrz na mnie Lou - powiedziałam. Popatrzył na mnie z troską w oczach. Złożyłam delikatny pocałunek na jego mokrych ustach. Od razu się uśmiechnął. Nałożył sobie trochę mojego szamponu na ręce i zaczął wmasowywać mi go we włosy. Zrobiłam to samo. Pewnie zabawnie to wyglądało. Potem umył moje ciało a ja jego. Jaki on ma wyrzeźbiony brzuch. Dotknęłam jego brzucha. Boże serio to zrobiłam? Ale idiotka.
- Głodna jestem.
- Ja też, chodź zamówimy pizze. - powiedział wychodząc z kabiny.
- O 10 rano? - spytałam. Kto normalny je pizze na śniadanie.
- Tak - uśmiechnął się słodko. Ale on był przystojny! Owinęłam sobie ręcznik wokół piersi i spojrzałam w lustro. Podkrążone oczy i krzywy ryj jak zawsze. Przeczesałam włosy i wysuszyłam je. Potem związałam w koka i ubrałam rzeczy do biegania. Poszłam do kuchni Lou zamawiał pizze. Pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu. Chwycił mnie za nadgarstek i pocałował najlepiej jak potrafił. Poszłam biegać . Kiedy wróciłam na stole czekała na mnie pizza.
- Wariat - powiedziałam. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Podszedł do mnie.
- Ale twój wariat - szepnął mi na ucho i przygryzł płatek mojego ucha. - Tak seksownie wyglądasz w tych obcisłych rzeczach, że chętnie bym je z ciebie zerwał. - mruknął.
- Zbok - odsunęłam go od siebie.
- Nawet nie wiesz jak cię pragnę - zachichotałam. Nie chciałam tego, ponieważ to będą złe wspomnienia dla mnie. - Dzisiaj jest impreza u Harrego, ubierz się ładnie. Będe czekał na ciebie o 19. Teraz muszę iść do pracy. Do zobaczenia kochanie - ostatni raz wbił się w poje usta.
-Halo? - powiedział głos po drugiej stronie.
- Hej, mam sprawę. Bo idę dzisiaj na imprezę i nie mam w co się ubrać. Wgl nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wytłumaczę ci na miejscu. Bądź pod naszym centrum za 30 godziny, ok?
- No ok - powiedziała.
środa, 11 grudnia 2013
Bohaterowie
Lara Minos - ma 19 lat. Mieszka w Londynie od urodzenia. Dużo już przeszła. Psychiatryk, gwałt i rodzice jej nienawidzą. Mieszka sama od 3 lat. Kiedy poznaje Louisa, całe je życie obróci sie o 360 stopni. Zaprzyjaźni się z resztą chłopaków
Liam Payne - ma 20 lat. Mieszka w Londynie. Jest bardzo opiekuńczy. Jest w związku z Danielle Peazer.

Louis Tomlinson - ma 21 lat. Mieszka od kilku lat w Londynie. Rodzice wyrzucili go z domu, bo dowiedzieli się że bierze narkotyki. Boi się że straci Larę.
Zayn Malik - ma 20 lat. Mieszka w Londynie od 5 lat. jest szefem firmy w której pracuje Louis. Jest w związku z Perrie Edwards. Jest muzumaninem.
Niall Horan - ma 20 lat. Z pochodzenia jest irlandczykiem. Także pracuje w firmie Zayna. Bardzo polubi Larę.
Harry Styles - ma 19 lat. Mieszka w Londynie. Będzie próbował odbić Larę Louisowi. Na razie nie ma pracy.
Liam Payne - ma 20 lat. Mieszka w Londynie. Jest bardzo opiekuńczy. Jest w związku z Danielle Peazer.
Trevon Sadowsky - ma 39 lat. Cały czas nachodzi Larę, mimo tego że był przez zgwałcenie jej w więzieniu.
Eleanor Cadler - ma 21 lat. Jest byłą dziewczyną Louisa. Niszczy każdy jego nowy związek. Chce zrobić krzywdę Larze, żeby Louis cierpiał.
_______________________________________________
Przepraszam że tak mi się chujowo ułożyło, ale nie mogłam nic zrobić :(
Nie wiem kiedy nowy rozdział :(
xx
3
Słyszałam jeszcze przez chwilę jak Lou się kłóci. Potem trzasnął drzwiami i wrócił do mnie.
- Stało się coś? - zapytałam.
- Nie - odpowiedział groźnie. Nic już nie mówiłam. Patrzyłam na kubek. Czułam jego wzrok na sobie. Nie chciałam na niego patrzeć.
- Chce jeszcze dzisiaj wyjść, bo jestem do fryzjera umówiona.
- Zawiozę cię. A co będziesz robiła z włosami?- zapytał
- Farbowała na brązowy, bo fioletowy mi już schodzi.
- Na którą?
- Na 14. A jest... - spojrzałam na ekran mojego telefonu - 13.30!
- No to chodź zawiozę cię - Wstałam i udałam się za nim to jego samochodu. Jechaliśmy 30 minut. Boże musi tak daleko od miasta mieszkać?
- Jesteśmy - powiedziałam i wyszłam z samochodu.
- Będę za godzinę - schylił się do mnie i lekko mnie pocałował - Do zobaczenia, Lara-. Weszłam cała w skowronkach do salonu. po 40 minutach miałam inny kolor włosów. Wyszłam na dwór czekając na Louisa. Pisałam do Vanessy, że już nie mam fioletowych włosów. Znowu to uczucie. Poczułam czyiś oddech na swojej szyi. Wiedziałam kto to. Odwróciłam się. To nie były piękne niebieskie tęczówki. To były przekrwione czarne oczy. To nie był Louis. To był ten sam co mnie 2 razy zgwałcił.
- Czego chcesz? - spytałam odsuwając go od siebie.
- Ciebie. - zamruczał ohydnie.
- Widzę, że ci mało siedzenia w kiciu.
- Tym razem będziesz tego chciała.
- Tak? Ciekawe. - odpowiedziałam
- Coś nie pasuje? - usłyszałam głos za sobą. Jest! Wrócił! Jestem Bezpieczna! Chwycił mnie w talii przyciągając do siebie i całując w skroń.
- Nie, wszystko w porządku - odpowiedział Trevon. Tak to on zgwałcił mnie na imprezie, kiedy moje kochane przyjaciółki lizały się z obcymi facetami. To on wkradł się do mojego domu i zgwałcił mnie po raz drugi. To przez niego siedziałam 6 miesięcy w psychiatryku. To przez niego nie jadłam. To przez niego się cięłam. To przez niego cierpiałam. Miał na to wyjebane dopóki nie zgłosiłam tego na policje i nie poszedł siedzieć 3 lata w pierdlu. To według mnie bardzo mało żeby go coś to nauczyło.
- Tak ma być - odpowiedział mu Lou. odprowadził mnie do samochodu i zawiózł do siebie.
- Kto to był?
- Powiem ci w domu.- powiedziałam patrząc na jezdnię.
- Teraz! - krzyknął.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie, a po drugie powiedziałam że powiem w domu. Domu mam na myśli mój dom - spojrzałam na niego.
- Dobrze, ale najpierw wjedziemy do sklepu po coś do jedzenia. - przez resztę drogi się nie odzywałam. Wiedziałam jak zareaguje na to kim był Trevon. Bałam się jego reakcji, tego co może zrobić. Może go znalezsc i zabić za to co zrobił. Ale on już siedział w więzieniu i nie chce powtórki. Louis zatrzymał się przy Tesco. Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się do marketu. Kupił kilka paczek chipsów, popcorn, dużo Coli, żelki i czekolade. Serio? Myślałam że się lepiej odżywia. Wzięliśmy torby i wróciliśmy do samochodu. I znowu ta cholerna cisza. Chciałam coś powiedzieć, ale się bałam. Bałam się go. Porwał mnie. Ale teraz jakby złagodniał. Pozwala na przyjechanie do mojego mieszkania. Ale bałam się najgorszego. Podjechaliśmy pod mój dom i wyszłam chwytając za siatki. Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Zapaliłam światło. Ruszyłam w stronę kuchni odstawiając siatki. On powtórzył czynność i oparł się o blat.
- Na więc. Kto to był? - zapytał.
- No więc, Trevon.- odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
- To jest ten facet co cię zgwałcił, tak? - jego oczy zrobiły się niebezpiecznie czarne. Skinęłam głową. Patrzył na podłogę. Odepchnął się i uderzył z całej siły w ścianę. - Co za sukinsyn. Zabiję go.
- Ale Lou, dlaczego? Przecież nie jestem dla ciebie nikim ważnym.
- Jesteś. Wtedy kiedy cię w klubie zobaczyłem, poczułem że masz w sobie coś wyjątkowego i ja to pokocham. Żałuje tego że wtedy cię porwałem cie, ale z jednej strony tego nie żałuje. Poznałem cię, nawet z tej złej strony. Nie interesuje mnie twoja przeszłość. Dla mnie ważne jest teraz. Może to dziwnie zabrzmi ale chyba cię kocham. Przedtem inne dziewczyny oddawały mi się i szły ze mną do łóżka. Ty jesteś inna. Nie jesteś łatwa. Jesteś piękna, mimo tego że tak strasznie chuda. Inteligenta, mądra i dobra. - patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nikt przedtem nie powiedział mi tak jak on teraz. Boże. Nie wiedziałam, że to co teraz powie tak na mnie zaraguje. Czułam miliony motyli w brzuchu. - Chociaż znamy się tak krótko to naprawdę cię kocham i zależy mi na tobie. - ruszyłam w jego stronę. Pocałowałam go najlepiej jak tylko mogłam. Odwzajemnił to. Cudowny smak jego ust. Wplotłam ręce w jego włosy. Chwycił mnie w talii i zjechał niżej ściskając moje pośladki. Odsunął się ode mnie.
- Nie chce zrobić ci krzywdy. - powiedział dotykając moim nosem o jego. - Chce żebyś była moja i tylko moja. - Pocałował mnie znowu. Oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- To co robimy? Może jakiś film?
- No może być - odpowiedział wkładając dłonie do tylnych kieszeni jego spodni. - To co oglądamy? Jakiś horror czy komedie?
- Obojętnie - Uśmiechnął się słodko. Boże, nie wierze że taki twardziel jak on mnie kocha. A może po prostu udaje, żeby się nade mną zlitować. Gubię się już w tym wszystkim. Wybrałam jeden z straszniejszych horrorów. Poprosiłam Lou żeby zajął się włączeniem filmu, a ja poszłam po coś do jedzenia. Wróciłam z dwiema miskami czipsów. Akurat pokazywały się początki filmu. Położyłam miski na stoliku i usiadłam koło chłopaka. W trakcie filmu naprawdę się bałam. Cały czas zasłaniałam oczy i przytulałam się do szatyna. Na końcówce filmy pisnęłam ze strachu. Popłakałam się na końcu. Louis mocniej przytulił.
- Zostań na noc. - powiedziałam dotykając jego policzka.
- Zostanę. - pocałował mnie w czoło. - Może teraz zobaczymy jakąś komedie, żeby zapomnieć o tym demonie? - skinęłam głową. Wybraliśmy taki bardziej romantyczny. ,, To właśnie miłość '', Kocham ten film. Kiedy włączył, usiadł ponownie koło mnie i przytuliłam się do jego torsu. Śmialiśmy się co jakiś czas. nagle musiał zadzwonić m telefon.
- Przepraszam na chwilkę - pocałowałam do w usta. Na ekranie wyświetlił się nieznany mi numer.
- Halo? - odebrałam.
- Radziłabym ci się trzymać od Louisa z daleka. On jest mój rozumiesz? Jest ze mną.
- Aha? A o co chodzi? I kto wgl mówi?
- Jego obecna dziewczyna - ułożyłam usta w literę o i się rozłączyłam. Zaczęłam płakać. Oparłam się o ścianę i zjechałam na niej na ziemię. Schowałam ręce w dłoniach i płakałam. Wiedziałam, że coś się spierdoli. Do pokoju wszedł Lou i kucnął przy mnie.
- Co się stało?- spytał chwytając za mój podbródek.
- Nie dotykaj mnie! - odtrąciłam jego rękę.
- Dlaczego?
- Nie powiedziałeś, że masz dziewczynę.
- Gdybym ją miał, nie mówiłbym ci takich rzeczy. Kto dzwonił?
- Twoja dziewczyna - za jąkałam się.
- No tak. To jest Eleanor. Moja była dziewczyna. Wtedy kiedy cie pierwszy raz spotkałem jeszcze z nią byłem. Potem z nią zerwałem, dla ciebie. Nie mógłbym cie okłamać. - Spojrzałam w jego oczy.
* Louis
Nie chcę jej stracić. Eleanor już przegina każdą moją nową dziewczynę spławi. Nie nawidze jej. Tak samo przystawia sie do każdego. Nialla, Zayna, Harrego i Liama. Też ją spławiają. Jeżeli jeszcze raz zagrozi Larze, to ja jej zagrorze. Za bardzo mi na niej zależy. Kocham ją.
- Nie pozwolę cię nie nigdy skrzywdzić. Nigdy, obiecuję - powiedziałem. Jej oczy były całe czerwone od płaczu i rozmazany tusz od łez.
- Obiecujesz? - spytała przez łzy.
- Obiecuje - przytuliłem ją mocno do siebie. Podniosłem ją i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem delikatnie na łóżko. Kiedy chciałem wyjść, chwyciłam mnie za ręke.
- Zostań.
- Zarz wracam tylko wyłączę film i przyniosę coś do jedzenia. - puściła i opadła na łóżko.
*Lara
Nie wiem czemu, ale mu wierze. Boję się, że coś mi się stanie. Siedziałam na łóżku. Dostałam sms od znowu nie znanego mi numeru.
Od: Nieznany
" Zostaw go w spokoju szmato "
Boże.
Po co ja szłam do tego klubu. Głupia byłam. Do pokoju wszedł Lou. Podszedł do mnie i przytulił mnie do siebie mocno.
- Co się znowu stało?- spytał. Pokazałam mu sms'a. - Ona jest chora. Poczekaj zadzwnie do chłopaków. Moga przyjść prawda? -
- Tak jasne - posłałam mu wymuszony uśmiech.
- Zaraz przyjadą.
- Ok
- Ej. Nie bój się jej, ani tego Trevona. Kiedy jesteśmy z tobą, nie masz się czego bać, a szczególnie mnie.
- Czasami się ciebie boje - powiedziałam, a on uniósł jedną brew.
- Dlaczego?
- Wydajesz mi się być taki niebezpieczny - spojrzał na mnie. Oczy mu błysnęły. nagle usłyszeliśmy pukanie.
- Otworze.
- Zobacz najpierw kto to.
- Dobrze - wyszedł z pokoju. Naprawde się go boje. On i ta cała reszta. Przy mnie jest czuły, ale kiedy grozi niebezpieczeństwo, myślę że mógłby nawet zabić. Do mojego skromnego mieszkania weszła cała piątka. Patrząc się na mnie.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Mogę im powiedzieć? - zapytał mnie Lou. Skinęłam głową. - No więc zacznijmy od tego. Dzisiaj zawiozłem Larę do fryzjera. Kiedy na mnie czekała jakiś facet do niej podszedł i zaczął ją obmacywać. Na szczęście przyjechałem i kiedy mnie zobaczył odszedł. Na początku Lara nie chciała mi powiedziec kto to, ale potem się przełamała i powiedziała. To facet który ją 2 razy zgwałcił. - Wszyscy spojrzeli na mnie. - Pierwszy raz na imprezie, a potem wkradł sie do jej domu i to znowu zrobił. Dzisiaj oglądaliśmy film i zadzwonił Larze telefon. Odebrała. To była Eleanor. Zagroziła jej i powiedziała że jest moją obecną dziewczyną. Potem napisała jej sms'a. I chyba tyle. Po prostu chciałbym was prosić, żebyśmy razem Larę chronili przed Trevonem i Eleanor.
- Chwila. Jak ma na nazwisko Trevon? - spytał Zayn.
- Sadowsky - odpowiedziałam.
- On pracuje w mojej firmie! - krzyknął mulat.
- I co teraz zrobisz? - zapytał Niall.
- Zwolnię go.
- Po co? - zapytałam.
- Jak chronić to chronić - Louis się zaśmiał po nosem.
- Stało się coś? - zapytałam.
- Nie - odpowiedział groźnie. Nic już nie mówiłam. Patrzyłam na kubek. Czułam jego wzrok na sobie. Nie chciałam na niego patrzeć.
- Chce jeszcze dzisiaj wyjść, bo jestem do fryzjera umówiona.
- Zawiozę cię. A co będziesz robiła z włosami?- zapytał
- Farbowała na brązowy, bo fioletowy mi już schodzi.
- Na którą?
- Na 14. A jest... - spojrzałam na ekran mojego telefonu - 13.30!
- No to chodź zawiozę cię - Wstałam i udałam się za nim to jego samochodu. Jechaliśmy 30 minut. Boże musi tak daleko od miasta mieszkać?
- Jesteśmy - powiedziałam i wyszłam z samochodu.
- Będę za godzinę - schylił się do mnie i lekko mnie pocałował - Do zobaczenia, Lara-. Weszłam cała w skowronkach do salonu. po 40 minutach miałam inny kolor włosów. Wyszłam na dwór czekając na Louisa. Pisałam do Vanessy, że już nie mam fioletowych włosów. Znowu to uczucie. Poczułam czyiś oddech na swojej szyi. Wiedziałam kto to. Odwróciłam się. To nie były piękne niebieskie tęczówki. To były przekrwione czarne oczy. To nie był Louis. To był ten sam co mnie 2 razy zgwałcił.
- Czego chcesz? - spytałam odsuwając go od siebie.
- Ciebie. - zamruczał ohydnie.
- Widzę, że ci mało siedzenia w kiciu.
- Tym razem będziesz tego chciała.
- Tak? Ciekawe. - odpowiedziałam
- Coś nie pasuje? - usłyszałam głos za sobą. Jest! Wrócił! Jestem Bezpieczna! Chwycił mnie w talii przyciągając do siebie i całując w skroń.
- Nie, wszystko w porządku - odpowiedział Trevon. Tak to on zgwałcił mnie na imprezie, kiedy moje kochane przyjaciółki lizały się z obcymi facetami. To on wkradł się do mojego domu i zgwałcił mnie po raz drugi. To przez niego siedziałam 6 miesięcy w psychiatryku. To przez niego nie jadłam. To przez niego się cięłam. To przez niego cierpiałam. Miał na to wyjebane dopóki nie zgłosiłam tego na policje i nie poszedł siedzieć 3 lata w pierdlu. To według mnie bardzo mało żeby go coś to nauczyło.
- Tak ma być - odpowiedział mu Lou. odprowadził mnie do samochodu i zawiózł do siebie.
- Kto to był?
- Powiem ci w domu.- powiedziałam patrząc na jezdnię.
- Teraz! - krzyknął.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie, a po drugie powiedziałam że powiem w domu. Domu mam na myśli mój dom - spojrzałam na niego.
- Dobrze, ale najpierw wjedziemy do sklepu po coś do jedzenia. - przez resztę drogi się nie odzywałam. Wiedziałam jak zareaguje na to kim był Trevon. Bałam się jego reakcji, tego co może zrobić. Może go znalezsc i zabić za to co zrobił. Ale on już siedział w więzieniu i nie chce powtórki. Louis zatrzymał się przy Tesco. Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się do marketu. Kupił kilka paczek chipsów, popcorn, dużo Coli, żelki i czekolade. Serio? Myślałam że się lepiej odżywia. Wzięliśmy torby i wróciliśmy do samochodu. I znowu ta cholerna cisza. Chciałam coś powiedzieć, ale się bałam. Bałam się go. Porwał mnie. Ale teraz jakby złagodniał. Pozwala na przyjechanie do mojego mieszkania. Ale bałam się najgorszego. Podjechaliśmy pod mój dom i wyszłam chwytając za siatki. Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Zapaliłam światło. Ruszyłam w stronę kuchni odstawiając siatki. On powtórzył czynność i oparł się o blat.
- Na więc. Kto to był? - zapytał.
- No więc, Trevon.- odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
- To jest ten facet co cię zgwałcił, tak? - jego oczy zrobiły się niebezpiecznie czarne. Skinęłam głową. Patrzył na podłogę. Odepchnął się i uderzył z całej siły w ścianę. - Co za sukinsyn. Zabiję go.
- Ale Lou, dlaczego? Przecież nie jestem dla ciebie nikim ważnym.
- Jesteś. Wtedy kiedy cię w klubie zobaczyłem, poczułem że masz w sobie coś wyjątkowego i ja to pokocham. Żałuje tego że wtedy cię porwałem cie, ale z jednej strony tego nie żałuje. Poznałem cię, nawet z tej złej strony. Nie interesuje mnie twoja przeszłość. Dla mnie ważne jest teraz. Może to dziwnie zabrzmi ale chyba cię kocham. Przedtem inne dziewczyny oddawały mi się i szły ze mną do łóżka. Ty jesteś inna. Nie jesteś łatwa. Jesteś piękna, mimo tego że tak strasznie chuda. Inteligenta, mądra i dobra. - patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nikt przedtem nie powiedział mi tak jak on teraz. Boże. Nie wiedziałam, że to co teraz powie tak na mnie zaraguje. Czułam miliony motyli w brzuchu. - Chociaż znamy się tak krótko to naprawdę cię kocham i zależy mi na tobie. - ruszyłam w jego stronę. Pocałowałam go najlepiej jak tylko mogłam. Odwzajemnił to. Cudowny smak jego ust. Wplotłam ręce w jego włosy. Chwycił mnie w talii i zjechał niżej ściskając moje pośladki. Odsunął się ode mnie.
- Nie chce zrobić ci krzywdy. - powiedział dotykając moim nosem o jego. - Chce żebyś była moja i tylko moja. - Pocałował mnie znowu. Oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- To co robimy? Może jakiś film?
- No może być - odpowiedział wkładając dłonie do tylnych kieszeni jego spodni. - To co oglądamy? Jakiś horror czy komedie?
- Obojętnie - Uśmiechnął się słodko. Boże, nie wierze że taki twardziel jak on mnie kocha. A może po prostu udaje, żeby się nade mną zlitować. Gubię się już w tym wszystkim. Wybrałam jeden z straszniejszych horrorów. Poprosiłam Lou żeby zajął się włączeniem filmu, a ja poszłam po coś do jedzenia. Wróciłam z dwiema miskami czipsów. Akurat pokazywały się początki filmu. Położyłam miski na stoliku i usiadłam koło chłopaka. W trakcie filmu naprawdę się bałam. Cały czas zasłaniałam oczy i przytulałam się do szatyna. Na końcówce filmy pisnęłam ze strachu. Popłakałam się na końcu. Louis mocniej przytulił.
- Zostań na noc. - powiedziałam dotykając jego policzka.
- Zostanę. - pocałował mnie w czoło. - Może teraz zobaczymy jakąś komedie, żeby zapomnieć o tym demonie? - skinęłam głową. Wybraliśmy taki bardziej romantyczny. ,, To właśnie miłość '', Kocham ten film. Kiedy włączył, usiadł ponownie koło mnie i przytuliłam się do jego torsu. Śmialiśmy się co jakiś czas. nagle musiał zadzwonić m telefon.
- Przepraszam na chwilkę - pocałowałam do w usta. Na ekranie wyświetlił się nieznany mi numer.
- Halo? - odebrałam.
- Radziłabym ci się trzymać od Louisa z daleka. On jest mój rozumiesz? Jest ze mną.
- Aha? A o co chodzi? I kto wgl mówi?
- Jego obecna dziewczyna - ułożyłam usta w literę o i się rozłączyłam. Zaczęłam płakać. Oparłam się o ścianę i zjechałam na niej na ziemię. Schowałam ręce w dłoniach i płakałam. Wiedziałam, że coś się spierdoli. Do pokoju wszedł Lou i kucnął przy mnie.
- Co się stało?- spytał chwytając za mój podbródek.
- Nie dotykaj mnie! - odtrąciłam jego rękę.
- Dlaczego?
- Nie powiedziałeś, że masz dziewczynę.
- Gdybym ją miał, nie mówiłbym ci takich rzeczy. Kto dzwonił?
- Twoja dziewczyna - za jąkałam się.
- No tak. To jest Eleanor. Moja była dziewczyna. Wtedy kiedy cie pierwszy raz spotkałem jeszcze z nią byłem. Potem z nią zerwałem, dla ciebie. Nie mógłbym cie okłamać. - Spojrzałam w jego oczy.
* Louis
Nie chcę jej stracić. Eleanor już przegina każdą moją nową dziewczynę spławi. Nie nawidze jej. Tak samo przystawia sie do każdego. Nialla, Zayna, Harrego i Liama. Też ją spławiają. Jeżeli jeszcze raz zagrozi Larze, to ja jej zagrorze. Za bardzo mi na niej zależy. Kocham ją.
- Nie pozwolę cię nie nigdy skrzywdzić. Nigdy, obiecuję - powiedziałem. Jej oczy były całe czerwone od płaczu i rozmazany tusz od łez.
- Obiecujesz? - spytała przez łzy.
- Obiecuje - przytuliłem ją mocno do siebie. Podniosłem ją i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem delikatnie na łóżko. Kiedy chciałem wyjść, chwyciłam mnie za ręke.
- Zostań.
- Zarz wracam tylko wyłączę film i przyniosę coś do jedzenia. - puściła i opadła na łóżko.
*Lara
Nie wiem czemu, ale mu wierze. Boję się, że coś mi się stanie. Siedziałam na łóżku. Dostałam sms od znowu nie znanego mi numeru.
Od: Nieznany
" Zostaw go w spokoju szmato "
Boże.
Po co ja szłam do tego klubu. Głupia byłam. Do pokoju wszedł Lou. Podszedł do mnie i przytulił mnie do siebie mocno.
- Co się znowu stało?- spytał. Pokazałam mu sms'a. - Ona jest chora. Poczekaj zadzwnie do chłopaków. Moga przyjść prawda? -
- Tak jasne - posłałam mu wymuszony uśmiech.
- Zaraz przyjadą.
- Ok
- Ej. Nie bój się jej, ani tego Trevona. Kiedy jesteśmy z tobą, nie masz się czego bać, a szczególnie mnie.
- Czasami się ciebie boje - powiedziałam, a on uniósł jedną brew.
- Dlaczego?
- Wydajesz mi się być taki niebezpieczny - spojrzał na mnie. Oczy mu błysnęły. nagle usłyszeliśmy pukanie.
- Otworze.
- Zobacz najpierw kto to.
- Dobrze - wyszedł z pokoju. Naprawde się go boje. On i ta cała reszta. Przy mnie jest czuły, ale kiedy grozi niebezpieczeństwo, myślę że mógłby nawet zabić. Do mojego skromnego mieszkania weszła cała piątka. Patrząc się na mnie.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Mogę im powiedzieć? - zapytał mnie Lou. Skinęłam głową. - No więc zacznijmy od tego. Dzisiaj zawiozłem Larę do fryzjera. Kiedy na mnie czekała jakiś facet do niej podszedł i zaczął ją obmacywać. Na szczęście przyjechałem i kiedy mnie zobaczył odszedł. Na początku Lara nie chciała mi powiedziec kto to, ale potem się przełamała i powiedziała. To facet który ją 2 razy zgwałcił. - Wszyscy spojrzeli na mnie. - Pierwszy raz na imprezie, a potem wkradł sie do jej domu i to znowu zrobił. Dzisiaj oglądaliśmy film i zadzwonił Larze telefon. Odebrała. To była Eleanor. Zagroziła jej i powiedziała że jest moją obecną dziewczyną. Potem napisała jej sms'a. I chyba tyle. Po prostu chciałbym was prosić, żebyśmy razem Larę chronili przed Trevonem i Eleanor.
- Chwila. Jak ma na nazwisko Trevon? - spytał Zayn.
- Sadowsky - odpowiedziałam.
- On pracuje w mojej firmie! - krzyknął mulat.
- I co teraz zrobisz? - zapytał Niall.
- Zwolnię go.
- Po co? - zapytałam.
- Jak chronić to chronić - Louis się zaśmiał po nosem.
sobota, 30 listopada 2013
2.
Wstałam z silnym bólem głowy. Zdziwiłam się, bo wcale dużo nie wypiłam jak planowałyśmy. Spojrzałam na zegarek. Było południe. Wstałam i poszłam ubrać rzeczy do biegania. Wzięłam jeszcze słuchawki i telefon i wyszłam z mieszkania. Kierowałam się w stronę parku. Biegałam 1 godzinę i wróciłam do domu. Wzięłam prysznic i wyszłam z łazienki. Wzięłam jakieś letnie ubrania z szafy i poszłam do korytarza. Ubrałam moje maxy, wzięłam portfel i telefon. Wychodziłam z bloku kiedy poczułam czyjeś ręce na mojej tali.
- Cześć, mała. - złapałam jego ręce i odwróciłam się. To było ten sam koleś, który wczoraj zrobił to samo w klubie.
- Czego chcesz, hmm? - spytałam krzyżując ręce na piersi.
- Ciebie - powiedział uśmiechając się.
- To chyba tego nie dostaniesz, skarbie. - odwróciłam się i kierowałam się w stronę sklepu kiedy znowu mnie do siebie przyciągnął i położył głowę na moim ramieniu.
- Żebyś wiedziała, że dostanę. - powiedział.
- A mogę zrobić najpierw zakupy, bo jestem głodna.
- Też mam jedzenie w domu. - powiedział poprawiając włosy.
- Tak? To ty masz dom? Grubo - powiedziałam i odwróciłam się na pięcie. Nie za długo szłam, bo przerzucił mnie przez ramię. - Puszczaj cioto! - uderzałam go pięściami i uderzałam stopami w jego brzuch.
- To nie boli - zaśmiał się.
- To teraz zaboli. - powiedziałam i zsunęłam się trochę i kopnęłam go w krocze z całej siły. Upadł na ziemie i chwycił się za bolące miejsce. Zaśmiałam się i zaczęłam biec w stronę sklepu. Po kilku minutach dotarłam na miejsce cała spocona i zdyszana. Wszyscy klienci się na mnie krzywo patrzyli.
- Coś nie pasuje? - spytałam a wszyscy pokręcili przecząco głowami - I tak ma być. - powiedziałam i wzięłam koszyk na zakupy wzięłam kilka potrzebnych mi rzeczy i udałam się do kasy. Kupiłam je i schowałam do plecaka. Wyszłam i kierowałam się w stronę mieszkania, kiedy drogę zagrodził mi blondyn, ten sam co był wczoraj w klubie z tym ciotą.
- Czego wy kurwa ode mnie chcecie?! - podniosłam ręce do góry.
- Ciebie chcemy - powiedział.
- To chyba sobie możecie pomarzyć. - wyminęłam go. Chwycił mnie za nadgarstek i spojrzał na mnie swoimi pięknie niebieskimi oczami.
- Nie muszę. - wtedy wyszło jeszcze 4 tych samych razem z tym debilem.
- O kogo my tu mamy? - spytał lokowaty.
- Mnie, nie widać?
- To widzę. - powiedział.
- No brawo. Dobra chce iść do domu!
- Możesz, ale do naszego. - wyszczerzył się ciota, pojebany chuj nienawidzę ich.
- Co ja wam zrobiłam?! - przewróciłam oczami.
- Nic.
- No właśnie, to się walcie. - chciałam się wyrwać z uścisku blondyna, lecz na marne. Przerzucił mnie przez ramię i wrzucił do samochodu.
- Teraz już nam nie uciekniesz. - wyszczerzył się debil. Po co ja wczoraj szłam do tego klubu? Jestem głupia, bardzo. Nawet nie wiedziałam jak maja na imię. Nie będę w stanie im uciec, mam słaba kondycję. Nie wiem już co mam robić. Opadłam na siedzenie, krzyżując ręce na piersi. - Już jesteśmy - powiedział otwierając mi drzwi.
- Sama wyjdę, cioto. - powiedziałam. Wyszłam, a on chwycił delikatnie moją ręke. Spojrzałam na niego. Akurat patrzył się na mnie. Uśmiechał się słodko. Boże co ja mówie, przecież on mnie porwał. Zaprowadził mnie do wielkiego domu. Był bardzo nowoczesny położony po za miastem. Wprowadził mnie do środka i powiedział żebym się rozebrała. Zdjęłam buty i udałam się za nim. Ale miał w chuj wielką kuchnie.
- O matko - powiedziałam w myślach. Tak samo pewnie jest w chuj bogaty.
- Podoba ci się? - spytał mi się. Zauważył że przyglądam się całym mieszkaniu. Pokiwałam twierdząco głową.
- Tak serio, to nawet nie wiem jak macie na imię - powiedziałam drapiąc się po ręce.
- Ja jestem Louis. Blondyn To Niall. Ten lokowaty to Harry, ten z dużą ilością tatuaży to Zayn a ten ostatni to Liam. A ty jak masz na imię? - spytał się. Matko te oczy.
- Lara. - nie spuszczałam wzroku z jego oczu. Podszedł i dotknął mojej dłoni. Szybko ją odsunęłam.
- Coś się stało? - spytał z troską. Tak nie lubię być dotykaną przez mężczyzn.
- Nie, nic - odpowiedziałam spuszczając wzrok.
- Przecież widzę - powiedział podnosząc mój podbródek.
- A co cię to interesuje?! Przecież wiem że mnie tylko po to porwałeś żeby mnie wyruchać i cześć! Wiesz czemu tego nie lubię i boje się ludzi?! Byłam 2 razy gwałcona bardzo brutalnie! Spędziłam kilka miesięcy w psychiatryku bo się cięłam i mam anoreksje! To chcesz wiedzieć? To teraz już wiesz! - powiedziałam i wybiegłam z jego domu. Nikomu nie mówiłam o tym tylko Vanessie. Oparłam się o drzewo i zsunęłam się na dół chowając ręce w dłoniach. Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach, które strąciłam.
- Przepraszam nie wiedziałem. - powiedział z troską.
- Ale już wiesz. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie powiem nikomu, obiecuje. Wejdziesz?
- No okey. - wstałam i przetarłam oczy. Położył ręke na mojej tali, ale zaraz ją zabrał. Weszliśmy do kuchni. Usiadłam na krześle patrząc jak Louis porusza się po pomieszczeniu.
- Chcesz kawy? - pokiwałam twierdząco głową. Podał mi kubek i usiadł na przeciwko mnie. - Opowiedz mi coś o sobie. Jeżeli nie chcesz, nie musisz.
- Nie okey. - wzięłam łyk kawy - No więc jestem Lara Minos. Mam 19 lat. Mieszkam sama bo rodzice nie mogli wytrzymywać ze mną i moim zachowaniem. Od 2 lat nałogowo pale i czasami kiedy nie wytrzymuje sięgam po żyletke - pokazałam swoje nadgarstki na co się zakrztusił - Prowadzę tumblera. Mój jest jeden z najsławniejszych na tej stronie. Mam jeden tatuaż pod piersiami i 19 kolczyków. Jakieś 2 lata temu stwierdziłam że jestem za gruba. Przestalam jeść. Nie jadłam przez tydzień. jedzenie mi zbrzydło poszłam do lekarz i okazało się że mam anoreksje. Potem poszłam na 6 miesięcy do psychiatryka. Nie było fajnie. Dostawałam jedzenie, które dawałam innym. W psychiatryku poznałam Vanesse. Ona chciała popełnić samobojstwo podcinając sobie żyły. Zaprzyjaźniłyśmy się i do teraz jesteśmy jak siostry. I chyba tyle. - Patrzył na mnie z troską.
- O Boże. - powiedział. - Nigdy nie spotkałem się z taką osobą jak ty. - zaśmiałam się. - Ale jest coś w tobie że jesteś wyjątkowa.
- Co takiego?
- Twój charakter. Niby taka ostra, a w środku taka delikatna.
- Teraz ty. Opowiedz coś o sobie.
- No to tak. Jestem Louis Tomlinson. Mam 21 lat. Niestety nie mam rodziców. Dla mnie nie istnieją. Wyrzucili mnie z domu kiedy dowiedzieli się że że biorę narkotyki. Jakby co to już tym skończyłem. Znalazłem pracę i nalazłem dom do wykupienia. A że miałem dużo kasy, kupiłem ten dom. Potem poznałem reszte. Skończyłem z nałogami. Codziennie dziwki, alkohol i dragi. Przerzuciłem się na palenie. Pracuje w tym dużym wieżowcu. W biurze jestem szefem. Teraz dla mnie rodziną są Niall, Liam, Harry i Zayn. - patrzyłam na niego. Teraz zobaczyłam jaki jest przystojny. Oczy, włosy i ten zarost. Już skończył i zaczął przyglądać się mnie. Uśmiechnął się. Odwzajemniłam gest. Zadzwonił mu telefon. Jebany kurwa telefon!
- Halo? No w domu. Z Larą. Tą co porwałem. No możecie. Cześć. - Chłopacy przyjadą.
- Okey.
- Nie masz nic przeciwko?
- Chory? Przecież to twój dom. - zaśmiałam się.
- Pięknie się śmiejesz.
- Dziękuje. - Usmiechnęlam się. Zadzwonił dzwonek do drzwi. To pewnie reszta. Louis wstał od stołu i poszedł otworzyć drzwi.
- Co ty tu kurwa robisz? - krzyknął. Nie chciałam się wtrącać więc nie wstawałam.
- Cześć, mała. - złapałam jego ręce i odwróciłam się. To było ten sam koleś, który wczoraj zrobił to samo w klubie.
- Czego chcesz, hmm? - spytałam krzyżując ręce na piersi.
- Ciebie - powiedział uśmiechając się.
- To chyba tego nie dostaniesz, skarbie. - odwróciłam się i kierowałam się w stronę sklepu kiedy znowu mnie do siebie przyciągnął i położył głowę na moim ramieniu.
- Żebyś wiedziała, że dostanę. - powiedział.
- A mogę zrobić najpierw zakupy, bo jestem głodna.
- Też mam jedzenie w domu. - powiedział poprawiając włosy.
- Tak? To ty masz dom? Grubo - powiedziałam i odwróciłam się na pięcie. Nie za długo szłam, bo przerzucił mnie przez ramię. - Puszczaj cioto! - uderzałam go pięściami i uderzałam stopami w jego brzuch.
- To nie boli - zaśmiał się.
- To teraz zaboli. - powiedziałam i zsunęłam się trochę i kopnęłam go w krocze z całej siły. Upadł na ziemie i chwycił się za bolące miejsce. Zaśmiałam się i zaczęłam biec w stronę sklepu. Po kilku minutach dotarłam na miejsce cała spocona i zdyszana. Wszyscy klienci się na mnie krzywo patrzyli.
- Coś nie pasuje? - spytałam a wszyscy pokręcili przecząco głowami - I tak ma być. - powiedziałam i wzięłam koszyk na zakupy wzięłam kilka potrzebnych mi rzeczy i udałam się do kasy. Kupiłam je i schowałam do plecaka. Wyszłam i kierowałam się w stronę mieszkania, kiedy drogę zagrodził mi blondyn, ten sam co był wczoraj w klubie z tym ciotą.
- Czego wy kurwa ode mnie chcecie?! - podniosłam ręce do góry.
- Ciebie chcemy - powiedział.
- To chyba sobie możecie pomarzyć. - wyminęłam go. Chwycił mnie za nadgarstek i spojrzał na mnie swoimi pięknie niebieskimi oczami.
- Nie muszę. - wtedy wyszło jeszcze 4 tych samych razem z tym debilem.
- O kogo my tu mamy? - spytał lokowaty.
- Mnie, nie widać?
- To widzę. - powiedział.
- No brawo. Dobra chce iść do domu!
- Możesz, ale do naszego. - wyszczerzył się ciota, pojebany chuj nienawidzę ich.
- Co ja wam zrobiłam?! - przewróciłam oczami.
- Nic.
- No właśnie, to się walcie. - chciałam się wyrwać z uścisku blondyna, lecz na marne. Przerzucił mnie przez ramię i wrzucił do samochodu.
- Teraz już nam nie uciekniesz. - wyszczerzył się debil. Po co ja wczoraj szłam do tego klubu? Jestem głupia, bardzo. Nawet nie wiedziałam jak maja na imię. Nie będę w stanie im uciec, mam słaba kondycję. Nie wiem już co mam robić. Opadłam na siedzenie, krzyżując ręce na piersi. - Już jesteśmy - powiedział otwierając mi drzwi.
- Sama wyjdę, cioto. - powiedziałam. Wyszłam, a on chwycił delikatnie moją ręke. Spojrzałam na niego. Akurat patrzył się na mnie. Uśmiechał się słodko. Boże co ja mówie, przecież on mnie porwał. Zaprowadził mnie do wielkiego domu. Był bardzo nowoczesny położony po za miastem. Wprowadził mnie do środka i powiedział żebym się rozebrała. Zdjęłam buty i udałam się za nim. Ale miał w chuj wielką kuchnie.
- O matko - powiedziałam w myślach. Tak samo pewnie jest w chuj bogaty.
- Podoba ci się? - spytał mi się. Zauważył że przyglądam się całym mieszkaniu. Pokiwałam twierdząco głową.
- Tak serio, to nawet nie wiem jak macie na imię - powiedziałam drapiąc się po ręce.
- Ja jestem Louis. Blondyn To Niall. Ten lokowaty to Harry, ten z dużą ilością tatuaży to Zayn a ten ostatni to Liam. A ty jak masz na imię? - spytał się. Matko te oczy.
- Lara. - nie spuszczałam wzroku z jego oczu. Podszedł i dotknął mojej dłoni. Szybko ją odsunęłam.
- Coś się stało? - spytał z troską. Tak nie lubię być dotykaną przez mężczyzn.
- Nie, nic - odpowiedziałam spuszczając wzrok.
- Przecież widzę - powiedział podnosząc mój podbródek.
- A co cię to interesuje?! Przecież wiem że mnie tylko po to porwałeś żeby mnie wyruchać i cześć! Wiesz czemu tego nie lubię i boje się ludzi?! Byłam 2 razy gwałcona bardzo brutalnie! Spędziłam kilka miesięcy w psychiatryku bo się cięłam i mam anoreksje! To chcesz wiedzieć? To teraz już wiesz! - powiedziałam i wybiegłam z jego domu. Nikomu nie mówiłam o tym tylko Vanessie. Oparłam się o drzewo i zsunęłam się na dół chowając ręce w dłoniach. Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach, które strąciłam.
- Przepraszam nie wiedziałem. - powiedział z troską.
- Ale już wiesz. - powiedziałam ze łzami w oczach.
- Nie powiem nikomu, obiecuje. Wejdziesz?
- No okey. - wstałam i przetarłam oczy. Położył ręke na mojej tali, ale zaraz ją zabrał. Weszliśmy do kuchni. Usiadłam na krześle patrząc jak Louis porusza się po pomieszczeniu.
- Chcesz kawy? - pokiwałam twierdząco głową. Podał mi kubek i usiadł na przeciwko mnie. - Opowiedz mi coś o sobie. Jeżeli nie chcesz, nie musisz.
- Nie okey. - wzięłam łyk kawy - No więc jestem Lara Minos. Mam 19 lat. Mieszkam sama bo rodzice nie mogli wytrzymywać ze mną i moim zachowaniem. Od 2 lat nałogowo pale i czasami kiedy nie wytrzymuje sięgam po żyletke - pokazałam swoje nadgarstki na co się zakrztusił - Prowadzę tumblera. Mój jest jeden z najsławniejszych na tej stronie. Mam jeden tatuaż pod piersiami i 19 kolczyków. Jakieś 2 lata temu stwierdziłam że jestem za gruba. Przestalam jeść. Nie jadłam przez tydzień. jedzenie mi zbrzydło poszłam do lekarz i okazało się że mam anoreksje. Potem poszłam na 6 miesięcy do psychiatryka. Nie było fajnie. Dostawałam jedzenie, które dawałam innym. W psychiatryku poznałam Vanesse. Ona chciała popełnić samobojstwo podcinając sobie żyły. Zaprzyjaźniłyśmy się i do teraz jesteśmy jak siostry. I chyba tyle. - Patrzył na mnie z troską.
- O Boże. - powiedział. - Nigdy nie spotkałem się z taką osobą jak ty. - zaśmiałam się. - Ale jest coś w tobie że jesteś wyjątkowa.
- Co takiego?
- Twój charakter. Niby taka ostra, a w środku taka delikatna.
- Teraz ty. Opowiedz coś o sobie.
- No to tak. Jestem Louis Tomlinson. Mam 21 lat. Niestety nie mam rodziców. Dla mnie nie istnieją. Wyrzucili mnie z domu kiedy dowiedzieli się że że biorę narkotyki. Jakby co to już tym skończyłem. Znalazłem pracę i nalazłem dom do wykupienia. A że miałem dużo kasy, kupiłem ten dom. Potem poznałem reszte. Skończyłem z nałogami. Codziennie dziwki, alkohol i dragi. Przerzuciłem się na palenie. Pracuje w tym dużym wieżowcu. W biurze jestem szefem. Teraz dla mnie rodziną są Niall, Liam, Harry i Zayn. - patrzyłam na niego. Teraz zobaczyłam jaki jest przystojny. Oczy, włosy i ten zarost. Już skończył i zaczął przyglądać się mnie. Uśmiechnął się. Odwzajemniłam gest. Zadzwonił mu telefon. Jebany kurwa telefon!
- Halo? No w domu. Z Larą. Tą co porwałem. No możecie. Cześć. - Chłopacy przyjadą.
- Okey.
- Nie masz nic przeciwko?
- Chory? Przecież to twój dom. - zaśmiałam się.
- Pięknie się śmiejesz.
- Dziękuje. - Usmiechnęlam się. Zadzwonił dzwonek do drzwi. To pewnie reszta. Louis wstał od stołu i poszedł otworzyć drzwi.
- Co ty tu kurwa robisz? - krzyknął. Nie chciałam się wtrącać więc nie wstawałam.
wtorek, 26 listopada 2013
1
Buntowniczka w każdym względzie, trochę niebezpieczna. Taka właśnie jestem. Ja Lara. Jestem w 3 Technikum i trochę nawet bardzo mam tego dość. Właściwie to nikt tam za mną nie przepada, bo mam kolorowe włosy i trochę tatuaży i kilka kolczyków. Mieszkam sama bo rodzice ze mną już nie wytrzymywali psychicznie. Codziennie jakieś imprezy, wracałam pijana do domu i to że się pofarbowałam na fioletowo i tatuaże. To mi nawet pasuje nikt mi nie truje o tym co mam robić a co nie. Dzisiaj akurat do szkoły musiałam iść bo zakończenie roku. Wreszcie! Nie mogłam się doczekać tego. Oczywiście wchodząc do szkoły dostałam opierdol, że się nie ubrałam wizytowo. To nie mój problem że nie mam takich ciuchów.Właściwie to mam tak codziennie, że za krótkie spodenki, że nie wolno nosić bluzek z odkrytymi na stanik. Robiłam co chciałam, chodziłam kiedy mi sie spodobało. Byłam akurat na apelu i rozdają świadectwa. Potem dyrektorka coś pierdoliła, ale nie słuchałam. Pisałam z Vanessą. Była moją najlepszą przyjaciółką. Nareszcie sie skończyło i wracałam do domu. Weszłam do domu i poszłam do mojego pokoju. Zdjęłam ciuchy i poszłam pod prysznic. Pisząc z Vanessą ustaliłyśmy że idziemy dzisiaj do jakiegoś klubu bo koniec roku. Poszłam do kuchni wziąść coś do jedzenia. Wzięłam paczkę nachosów i wróciłam do pokoju. Odpaliłam laptopa i szukałam jakiegos filmu. Obejrzałam po 2 godzinach i postanowiłam zadzwonić po coś do jedzenia. Poszukałam numer do jakiejś chińskiej knajpy i zamówiłam. Popatrzyłam na ekran iPhona była 17.00. Za 2 godziny będziemy z Van nachlane w 3 dupy. Jezu nareszcie wakacje. Po 30 minutach przyjechało jedzenie. odebrałam i zjadłam. Zadzwoniłam po Van żeby przyszła szybciej bo nie mam co robic. Przyszła zaraz.
- No to ale się dzisiaj nachlejemy. huh! - krzyknęła wchodząc do mojego mieszkania.
- No! Może któregoś wyrwiemy, hmm? - spytałam.
- No ba! Z naszą urodą oczywiście! - kocham ją. Kc
- Ej jest 18 szykujemy się, co? - spytała.
- Ok. - najpierw ja poszłam pod prysznic a potem Vanessa. Wyszłam w ręczniku poszukując jakiś fajnych ubrań. Postanowiłam ubrać czarne spodenki z wysokim stanem i bluzkę przy której było mi widać czarny stanik, skórzaną kurtkę i i czarne rajstopy. Ubrałam się i podziurawiłam rajstopy. Wzięłam moje kosmetyki i usiadłam przy toaletce. Zrobiłam grube kreski eyelinerem i mocno pomalowałam rzęsy, usta przejechałam czerwona szminką. Van też była już gotowa. Poszłyśmy ubrać buty. Założyłam czarne zamszowe, pełne koturny. Pojechałyśmy pod klub samochodem Van. Wyszłyśmy, pod klubem stało 5 kolesiów. Cały czas patrząc się w ich stronę weszłyśmy do środka. Poszłyśmy w stronę baru gdzie zamówiłyśmy mocny alkohol. Do klubu weszli ci sami mężczyźni co stali pod klubem. Czarne skóry, dużo dziar i zarost. Spodobali mi się, tak trochę w moim stylu. Usiedli nie daleko nas. Wpatrywałam się cały czas w jednego z nich. Brunet, wysoki przystojny i te hipnotyzujące tęczówki.
- Chodz na parkiet Lara. - pociągnęłam mnie w kierunku parkietu. Zaczęłyśmy się ruszać w rytm piosenki, którą puszczał DJ, ten brunet w którego byłam tak zapatrzona patrzył się na mnie z chytrym uśmieszkiem. Odwróciłam się do nich tyłem. Po jakiś kilku minutach poczułam czyjeś wielkie dłonie na moich biodrach. Wiedziałam do kogo one należą. Odwróciłam i ujrzałam przepiękne niebieskie oczy i lekki zarost. Niestety nie jestem łatwa. Jak juz pisałam odwróciłam się i zaszeptałam mu do ucha:
- Nie tym razem, mój drogi. - zdjęłam jego dłonie z moich bioder i uciekłam kierując się w stronę samochodu. Zadzwoniłam do Przyjaciółki. Boże przecież jesteśmy pijane! Zadzwoniłam do mojego brata żeby przyjechał po nas. Zaraz potem do Van.
- Vanessa? Słuchaj mój brat zarz przyjedzie po nas bo mi gorąco i się źle czuje. Jedziesz ze mną?
- Tak juz ide - rozłączyłam się czekając na przyjaciółkę. Wyszła a za nią 5 tych samych facetów. W duszy przeklnęłam, bo powoli miałam dość tego, że za mna łazi. Stanęła koło mnie i czekałyśmy w ciszy. Odetchnęłam z ulgą kiedy weszli do auta i odjechali. Zaraz potem przyjechał mój brat zawożąc najpierw Van a potem mnie. Byłam tak zmęczona, że nie miałam siły brać prysznica. Od razu położyłam się.
*Louis
- Ej Lou, ale ta co chciałeś wyrwać to ale zajebista jest! powiedział Liam.
- Ty się lepiej trzymaj od niej z daleka. Jest moja. - powiedziałem kierując autem. - mówię to do wszystkich żeby sprawa była jasna.
- Tak oczywiście Lou - powiedział Niall. - to jakie plany na jutro?
- Wiem gdzie mieszka podjedziemy pod jej dom i będziemy czekać.
__________\
hej!! wiem słabe i nudne a;e to pierwszy rozdział! Następny postaram się napisac o wiele lepszy i ciekawszy niż ten, wgl nie wiem czy napisze bo jutro wywiadówka i nwm czy nie zabiora mi lapka ://
*Louis
- Ej Lou, ale ta co chciałeś wyrwać to ale zajebista jest! powiedział Liam.
- Ty się lepiej trzymaj od niej z daleka. Jest moja. - powiedziałem kierując autem. - mówię to do wszystkich żeby sprawa była jasna.
- Tak oczywiście Lou - powiedział Niall. - to jakie plany na jutro?
- Wiem gdzie mieszka podjedziemy pod jej dom i będziemy czekać.
__________\
hej!! wiem słabe i nudne a;e to pierwszy rozdział! Następny postaram się napisac o wiele lepszy i ciekawszy niż ten, wgl nie wiem czy napisze bo jutro wywiadówka i nwm czy nie zabiora mi lapka ://
Subskrybuj:
Posty (Atom)





