wtorek, 26 listopada 2013

1

Buntowniczka w każdym względzie, trochę niebezpieczna. Taka właśnie jestem. Ja Lara. Jestem  w 3 Technikum i trochę nawet bardzo mam tego dość. Właściwie to nikt tam za mną nie przepada, bo mam kolorowe włosy i trochę tatuaży i kilka kolczyków. Mieszkam sama bo rodzice ze mną już nie wytrzymywali psychicznie. Codziennie jakieś imprezy, wracałam pijana do domu i to że się pofarbowałam na fioletowo i tatuaże. To mi nawet pasuje nikt mi nie truje o tym co mam robić a co nie. Dzisiaj akurat do szkoły musiałam iść bo zakończenie roku. Wreszcie! Nie mogłam się doczekać tego. Oczywiście wchodząc do szkoły dostałam opierdol, że się nie ubrałam wizytowo. To nie mój problem że nie mam takich ciuchów.Właściwie to mam tak codziennie, że za krótkie spodenki, że nie wolno nosić bluzek z odkrytymi na stanik. Robiłam co chciałam, chodziłam kiedy mi sie spodobało. Byłam akurat na apelu i rozdają świadectwa. Potem dyrektorka coś pierdoliła, ale nie słuchałam. Pisałam z Vanessą. Była moją najlepszą przyjaciółką. Nareszcie sie skończyło i wracałam do domu. Weszłam do domu i poszłam do mojego pokoju. Zdjęłam ciuchy i poszłam pod prysznic. Pisząc z Vanessą ustaliłyśmy że idziemy dzisiaj do jakiegoś klubu bo koniec roku. Poszłam do kuchni wziąść coś do jedzenia. Wzięłam paczkę nachosów i wróciłam do pokoju. Odpaliłam laptopa i szukałam jakiegos filmu. Obejrzałam po 2 godzinach i postanowiłam zadzwonić po coś do jedzenia. Poszukałam numer do jakiejś chińskiej knajpy i zamówiłam. Popatrzyłam na ekran iPhona była 17.00. Za 2 godziny będziemy z Van nachlane w 3 dupy. Jezu nareszcie wakacje. Po 30 minutach przyjechało jedzenie. odebrałam i zjadłam. Zadzwoniłam po Van żeby przyszła szybciej bo nie mam co robic. Przyszła zaraz.
- No to ale się dzisiaj nachlejemy. huh! - krzyknęła wchodząc do mojego mieszkania.
- No! Może któregoś wyrwiemy, hmm? - spytałam.
- No ba! Z naszą urodą oczywiście!  - kocham ją. Kc
- Ej jest 18 szykujemy się, co? - spytała.
- Ok. - najpierw ja poszłam pod prysznic a potem Vanessa. Wyszłam w ręczniku poszukując jakiś fajnych ubrań. Postanowiłam ubrać czarne spodenki z wysokim stanem i bluzkę przy której było mi widać czarny stanik, skórzaną kurtkę i i czarne rajstopy. Ubrałam się i podziurawiłam rajstopy. Wzięłam moje kosmetyki i usiadłam przy toaletce. Zrobiłam grube kreski eyelinerem i mocno pomalowałam rzęsy, usta przejechałam czerwona szminką. Van też była już gotowa. Poszłyśmy ubrać buty. Założyłam czarne zamszowe, pełne koturny. Pojechałyśmy pod klub samochodem Van. Wyszłyśmy, pod klubem stało 5 kolesiów. Cały czas patrząc się w ich stronę weszłyśmy do środka. Poszłyśmy w stronę baru gdzie zamówiłyśmy mocny alkohol. Do klubu weszli ci sami mężczyźni co stali pod klubem. Czarne skóry, dużo dziar i zarost. Spodobali mi się, tak trochę w moim stylu. Usiedli nie daleko nas. Wpatrywałam się cały czas w jednego z nich. Brunet, wysoki przystojny i te hipnotyzujące tęczówki. 
- Chodz na parkiet Lara. - pociągnęłam mnie w kierunku parkietu. Zaczęłyśmy się ruszać w rytm piosenki, którą puszczał DJ,  ten brunet w którego byłam tak zapatrzona patrzył się na mnie z chytrym uśmieszkiem. Odwróciłam się do nich tyłem. Po jakiś kilku minutach poczułam czyjeś wielkie dłonie na moich biodrach. Wiedziałam do kogo one należą. Odwróciłam i ujrzałam przepiękne niebieskie oczy i lekki zarost. Niestety nie jestem łatwa. Jak juz pisałam odwróciłam się i zaszeptałam mu do ucha:
- Nie tym razem, mój drogi. - zdjęłam jego dłonie z moich bioder i uciekłam kierując się w stronę samochodu. Zadzwoniłam do Przyjaciółki. Boże przecież jesteśmy pijane! Zadzwoniłam do mojego brata żeby przyjechał po nas. Zaraz potem do Van. 
- Vanessa? Słuchaj mój brat zarz przyjedzie po nas bo mi gorąco i się źle czuje. Jedziesz ze mną?
- Tak juz ide - rozłączyłam się czekając na przyjaciółkę. Wyszła a za nią 5 tych samych facetów. W duszy przeklnęłam, bo powoli miałam dość tego, że za mna łazi. Stanęła koło mnie i czekałyśmy w ciszy. Odetchnęłam z ulgą kiedy weszli do auta i odjechali. Zaraz potem przyjechał mój brat zawożąc najpierw Van a potem mnie. Byłam tak zmęczona, że nie miałam siły brać prysznica. Od razu położyłam się.
*Louis
- Ej Lou, ale ta co chciałeś wyrwać to ale zajebista jest! powiedział Liam.
- Ty się lepiej trzymaj od niej z daleka. Jest moja. - powiedziałem kierując autem. - mówię to do wszystkich żeby sprawa była jasna. 
- Tak oczywiście Lou - powiedział Niall. - to jakie plany na jutro?
- Wiem gdzie mieszka podjedziemy pod jej dom i będziemy czekać.
__________\
hej!! wiem słabe i nudne a;e to pierwszy rozdział!  Następny postaram się napisac o wiele lepszy i ciekawszy niż ten, wgl nie wiem czy napisze bo jutro wywiadówka i nwm czy nie zabiora mi lapka ://

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz