niedziela, 15 grudnia 2013

4

 -Ale Zayn, to nie ma sensu. - powiedziałam. Mulat tylko, grzebał w telefonie.
- Właśnie ma. Kiedy próbowałby znowu się do ciebie dobrać, lub co gorsze zgwałciłby cię - przełknęłam głośno ślinę na myśl o tym - Nie będzie go stać na dobrego prawnika.- Nic już nie mówiłam. Zrobi jak będze chciał. Rozmawiali nie chciało mi się  tego słuchać, więc poszłam do sypialni. Spojrzałam na ekran telefonu. 3 w nocy?! Matko. Zmęczona położyłam się i zamknęłam oczy. Chwilę jeszcze się kłócili.
*Louis
- Jak to powiedziałeś jej, że ją kochasz? Naprawde? To właśnie dlatego nie chcesz, żeby jej coś zrobili i prosisz o pomoc nas, żebyśmy ją chronili, bo sam nie dasz rady? - zapytał Zayn.
- Tak i tak - popatrzyłem na niego. Zauważyłem, że Lary nie ma z nami. Pewnie poszła spać, bo była zmęczona. Powiedziałem chłopakom, żeby już pojechali bo ją obudzą. Zamknąłem drzwi na klucz i poszedłem do jej sypialni. Leżała odwrócona do mnie placami. Zdjąłem ubrania i w samych bokserkach położyłem się koło niej. Nie spała jeszcze. Uśmiechała się. Pogłaskałem ją  po włosach i po policzku. Otworzyła oczy. Uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła gest  przytuliła swoje drobne ciało do mojego. Jej nie może nikt skrzywdzić, jest za krucha i wrażliwa na to. Po chwili też już spałem
     
                                                                          ***
Obudziłam się przytulana przez coś wielkiego. Louis. Próbowałam się wyrwać z uścisku, ale kiedy się ruszyłam zaciskał mocniej uścisk. 
- Louis - zamruczałam mu do ucha. 
- Mmm - zamruczał.
- Puścisz mnie? Muszę do toalety.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim? - spytałam.
- Idę się kąpać z tobą. - zaśmiałam się tylko. - Chciałbym zobaczyć tatuaż i kolczyki - Próbował zrobić smutną minkę, ale mu nie wyszło. Zaczęłam się śmiać. 
- Głupi jesteś. Ale no dobra chodz. - wstał szybko z łóżka i udał się za mna do łazienki. Zaczęłam zdejmować ubrania, a on stał i się patrzył jak kołek.  - Będziesz się mył w bokserkach. - spojrzał na nie.
- NO już. - zdjął je i wszedł ze mną do kabiny prysznicowej. Puściłam zimną wodę, a on zaczął piszczeć jak mała dziewczynka. Śmiałam się jak głupia.
- No już zmieniam na ciepłą. - byłam jeszcze w dużej bluzce. Ciekawa jestem co zrobi jak zobaczy moje kości. Zdjęłam bluzkę i weszłam do kabiny. Spojrzał na mój brzuch i pisnął.
- O kurwa mać - powiedział. 
- Anorekscja, ugh. - powiedziałam.
- Ile ważysz? - spytał kiedy ja Nakładałam ulubiony żel pod prysznic.
- 34 kilo - powiedziałam, a on zrobił wielkie oczy. Nic już nie mówił. Każdy tak reagował jak dowiadywał się ile ważę. To chyba normalne przy anoreksji. Był smutny. Podniosłam jego podbródek.
- Spójrz na mnie Lou - powiedziałam. Popatrzył na mnie z troską w oczach. Złożyłam delikatny pocałunek na jego mokrych ustach. Od razu się uśmiechnął. Nałożył sobie trochę mojego szamponu na ręce i zaczął wmasowywać mi go we włosy. Zrobiłam to samo. Pewnie zabawnie to wyglądało. Potem umył moje ciało a ja jego. Jaki on ma wyrzeźbiony brzuch. Dotknęłam jego brzucha. Boże serio to zrobiłam? Ale idiotka. 
- Głodna jestem. 
- Ja też, chodź zamówimy pizze. - powiedział wychodząc z kabiny.
- O 10 rano? - spytałam. Kto normalny je pizze na śniadanie.
- Tak - uśmiechnął się słodko. Ale on był przystojny! Owinęłam sobie ręcznik wokół piersi i spojrzałam w lustro. Podkrążone oczy i krzywy ryj jak zawsze. Przeczesałam włosy i wysuszyłam je. Potem związałam w koka i ubrałam rzeczy do biegania. Poszłam do kuchni Lou zamawiał pizze. Pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu. Chwycił mnie za nadgarstek i pocałował najlepiej jak potrafił. Poszłam biegać . Kiedy wróciłam na stole czekała na mnie pizza. 
- Wariat - powiedziałam. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Podszedł do mnie.
- Ale twój wariat - szepnął mi na ucho i przygryzł płatek mojego ucha. - Tak seksownie wyglądasz w tych obcisłych rzeczach, że chętnie bym je z ciebie zerwał. - mruknął. 
- Zbok - odsunęłam go od siebie. 
- Nawet nie wiesz jak cię pragnę - zachichotałam. Nie chciałam tego, ponieważ to będą złe wspomnienia dla mnie. - Dzisiaj jest impreza u Harrego, ubierz się ładnie. Będe czekał na ciebie o 19. Teraz muszę iść do pracy. Do zobaczenia kochanie - ostatni raz wbił się w poje usta. Ja chyba też go pragnę. Spojrzałam na zegar. Była 12.00. Tylko w co ja się ubiorę? Zadzwoniłam do Vanessy. 
-Halo? - powiedział głos po drugiej stronie.
- Hej, mam sprawę. Bo idę dzisiaj na imprezę i nie mam w co się ubrać. Wgl nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wytłumaczę ci na miejscu. Bądź pod naszym centrum za 30 godziny, ok?
- No ok - powiedziała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz