piątek, 27 grudnia 2013

6

Rano obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne przedzierające się przez firany w moim pokoju. Chwila. Ja nie mam firanek w pokoju. Otworzyłam oczy. Poczułam czyjeś ręce ściskające moje drobne ciało i czyiś tors przytulony w moje plecy. Louis. Ale on tak nie pachniał.
- Dzień dobry kochanie. - Oparłam się na łokciach. Byłam kompletnie naga. Popatrzyłam w prawą stronę. Trevon!!! 
- Puść mnie! - krzyczałam.
- Zapomnij kochana. Teraz kiedy już nie ma twojego kochasia nigdzie mogę robić z tobą co mi się podoba.
- Zabiłeś go?! 
- Co? Puść mnie skurwielu!
- Lara! - Wstałam cała spocona. Nade mną stał Louis, patrzył na mnie z troską. - Co się stało - zapytał. 
- Trevon... Śniło mi się, że cię zabił i chciał mnie zgwałcić - rozpłakałam się na samo wspomnienie o moim śnie. Przytulił mnie do siebie. Kochałam jego zapach. Czułam się przy nim bezpieczna. 
- Nie pozwolę cię skrzywdzić, okey? - powiedział.
- Okey.
- Teraz idź pod prysznic ja zrobię śniadanie. - Chciał już wyjść z pokoju.
- Louis - zatrzymałam go.
- Tak skarbie?
- Chodź ze mną pod prysznic. - wymusiłam uśmiech.
- Okey. - Uśmiechnął się. Wstałam  i powolnym krokiem ruszyłam w stronę łazienki.
- Prysznic czy wanna? - zapytałam.
- Wanna. - odpowiedział. Także powolnymi ruchami zaczęłam zdejmować piżamę. Odkręciłam korek z ciepłą wodą. Louis także już pozbył się ubrań. 
- Wejdź pierwszy - Wszedł do wanny układając się w niej luźno. Potem weszłam ja. Usiadłam między jego nogami. Pewnie jesteście zdziwieni, czemu nie wstydzę się przy nim być naga. Bo go kocham. Oplótł mnie swoimi długimi rękoma. 
- Jesteś taka krucha i delikatna - powiedział.
- A ty jestes ze stali - zaśmiał się.
- Muszę dzisiaj do pracy. Ale wynagrodzę ci to dzisiaj - jeździł palcem po moim obojczyku.
- Jak? - spytałam odwracając się na brzuch kładąc ręce na jego torsie. 
- A to w swoim czasie. Bądz gotowa o 19. - pocałował mnie w czoło - Tylko załóż sukienke. - teraz dotknął swoimi ustami o moje. Odnalazł swoim językiem małą dziurkę i delikatnie wsadził swój język do mojej buzi.  - Nawet nie wiesz jak cię pragnę - wymruczał mi do ucha. Zarumieniłam się na te słowa. 
- Louis - powiedziałam. Jego niebieskie tęczówki były skierowane na mnie. - Kocham cię - Nie wierzyłam w to co powiedziałam przed chwilą. Patrzył na mnie z szerzej otwartymi oczami. 
- Ja ciebie też - przybliżył moją twarz do swojej tak że stykaliśmy się czołami. - Nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham i jak bardzo mi na tobie zależy. - powiedział to tak delikatnie. Boże, on był idealny. - A tobie? Zależy ci na mnie? - Oczywiście LouLou - uśmiechnęłam się szczerze.
- Muszę iść do pracy Lara -  posmutniałam. - Hej, jesteśmy dzisiaj umówieni tak? - podniósł jej podbródek. Pokiwałam twierdząco głową. Chwycił korek z wanny i wyszedł z niej. Za nim wyszłam ja. Otuliłam się ręcznikiem i wytarłam mokre ciało. Następnie chwyciłam za krótkie spodenki dresowe i luźną koszulkę od koszykówki. Związałam włosy w wysoki kucyk i wyszłam z łazienki. Zjedliśmy razem śniadanie i poszedł do pracy. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Zadzwonie do Vanessy. Wybrałam do niej numer i zadzwoniłam. Powiedziała że przyjdzie za 20 minut. Kiedy skończyłam rozmowę z przyjaciółką, telefon znowu zaczął wibrować. Numer nieznany. Pewnie to Eleanor.
- Halo? - powiedziałam.
- Mówiłam coś! Masz się trzymać od Louisa z daleka! - krzykneła w słuchawkę.
- O witaj Eleanor, dawno nie dzwoniłaś. Co u ciebie kochana? - spytałam z sarkazmem.
- Przestań! Ostrzegam cię ostatni raz! Odwal się od niego albo inaczej porozmawiamy!
- Eleanor ty siebie słyszysz? Ty już na mnie krzyczysz. Louis powiedział mi że cię już nie kocha. Zresztą co ja poradzę, że mi mówi że mnie kocha. 
- To nie prawda! - rozłączyłam się. Jezu, ale ona jest straszna. Ja bym nie mogła być taka nachalna w stosunku do chłopaka i jeszcze szantażować jego dziewczyne. To jest trochę chore. Do moich drzwi ktoś zapukał. Pewnie Vanessa. Otworzyłam drzwi. To nie była Vanessa. To był Trevon.
- Mam zadzwonić na policję?! - krzyknęłam.
- Nie musisz. Chcę cię tylko poinformować, że twoja przyjaciółka nie jest bezpieczna jak i twój kochaś. 
- Co ty nie powiesz? Zajmij się swoim życiem, chyba że chcesz trafić znowu za kratki. - Skrzyżowałam ręce na piersiach. On wpadł do domu i zamknął drzwi. 
- Nie nie chcę tego chcę Lary - chwycił mnie w talii przysuwając do siebie. Całował moją szyję. Próbowałam się wyrwać z jego uścisku, lecz on był silniejszy. Krzyczałam nic to nie dało. Możecie sobie wyobrazić co stało się późnej. Zgwałcił mnie. Siedziałam w kącie mojego pokoju. Przykuliłam nogi do klatki piersiowej i płakałam. Zgwałcił a potem uciekł. Kiedy przyjdzie Louis! Spojrzałam na zegarek była 18.30. Będzie za 30 minut. Boże to już 3 raz. Nie chcę znowu mieć terapie u psychologa albo gorzej iść do psychiatryka. To było straszne. Minęło trochę czasu od kiedy tu siedzę. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Louis. Nie chętnie wstałam i otworzyłam je. Stal Louis w swoich ciemnych Ray Banach. Oparty o framuge drzwi. Spojrzał na mnie. 
- Co się stało? - zapytał. 
- Wejdź. - wszedł do środka. Skierowałam się w stronę mojej sypialni, usiadłam na łózku a on usiadł koło mnie. 
- Odpowiesz mi? - dotkną ręką moich pleców. Wzdrygnęłam na jego dotyk. 
- Trevon... On tu był... Powiedział że.. ty i Vanessa jesteście w niebezpieczeństwie. Ja go wyśmiałam i potem... on.. - nie wytrzymałam rozpłakałam się. Popatrzyłam na Louiego. Patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami.
- Zgwałcił cię? - pokiwałam twierdząco głową. - Teraz gnojek nie żyje. Wstał i wziął telefon do ręki. Jak się domyślam dzwonił na policję. 



wtorek, 17 grudnia 2013

5

Vanessa namówiła mnie na dużo ubrań i dodatków. Namówiła mnie też na ponowne pofarbowanie włosów na blond. Wróciłam do domu. Była 17. Zaczęłam od ciepłego prysznica. Wyszłam z kabiny i owinęłam ręcznik wokół piersi i spojrzałam w lustro. Nałożyłam na twarz jakieś pobudzające kremy. Wzięłam też drugi ręcznik do włosów. W tym czasie umyłam dokładnie zęby. Nałożyłam wosk na nogi  pociągnęłam za materiał. Pisnęłam cicho. Tak samo zrobiłam z drugą nogą. Zdjęłam ręcznik z głowy. Przeczesałam je i zaczęłam wcierać we włosy odżywkę. Sięgnęłam suszarkę i je wysuszyłam. Związałam je w w luźnego koka. Poszłam do toaletki. Nałożyłam pokład na twarz potem puder. Chciałam ostro wyglądać. Zrobiłam grube kreski eyelinerem. Potem dużo tuszu i krwisto czerwona szminka. Potem ubrania. Obcisły, czarny crop top. Do tego czarne spodenki z wysokim stanem. Pewnie sie zastanawiacie się czemu cały czas wysoki stan. Nie chce żeby ludzie widzieli moją anoreksje. Rozpuściłam włosy. Wyprostowałam je i trochę podtapirowałam i spsikałam lakierem. Godzina 18.50. Jeszcze buty. Wzięłam platformy które dzisiaj kupiłam. też czarne. Na dworze czekało na mnie czarne lambordini Louisa. Był oparty o maskę samochodu. Spojrzał w moją stronę. Uśmiechnął się. Zaczął iśc w moją stronę. Przysunął mnie do siebie. Pocałował mnie gwałtownie. Zarzuciłam mu swoje ręce na jego ramiona.
- Spóźnimy się - wyszeptał mi na ucho. Splótł nasze dłonie i zaprowadził do samochodu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera. Sam zaraz usiadł po stronie kierowcy. Ruszył w stronę domu Hazzy. 
- Nie będzie dużo osób. Tylko chłopcy i ich dziewczyny. - powiedział
- Ok. - uśmiechnął się.  Był kochany i czuły. Wiedział o tym że nie lubie mówic o seksie, ale i tak mi mówi że mnie pragnie. To trochę dziwne, ale ja chyba też tego chce. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się. 
- Czemu mi się tak przyglądasz?- zauważył że przyglądam się mu. 
- Masz takie piękne oczy - Zatrzymał się pod domem Harrego.
- Ty kochasz moje oczy, ja kocham ciebie - przybliżył swoją twarz do mojej i lekko musnął moje usta. - Chodź już - wyszłam z samochodu. Louis stał już koło mnie, objął mnie w talii i poprowadził do willi Styles'a. Zadzwonił dzwonkiem. Otworzył uchechany od ucha do ucha loczek. 
- Wejdźcie. - spojrzał najpierw na Lou a potem na mnie. Zrobił większe oczy. - Wow - powiedział niemal nie słyszalnie.
- Dzięki- zaśmiał się, kiedy to powiedziałam. Weszliśmy do salony. Na kanapie siedzieli Niall, Zayn, Perrie, Liam, Danielle i zaraz dołączył się Harry.
- Siema. To jest Lara. -Powiedział Lou. Resztę znałam bo Louis mi opisał każdą osobę jak wygląda. Usiadłam pomiędzy Harrym a Louisem. 
- Lara palisz? - spytał mnie Harry.
- No, a co? 
- To czekaj - pobiegł po schodach na górę. Zbiegł z fajką wodną. 
- Dawaj to. Włóż wkłady. - włożył je. Siegnęłam po jedną z rurek i zaciągnęłam się parą. Z ust poleciały mi małe kółeczka.
- Potrafisz cos jeszcze? - spytał mnie Liam. 
- Ba - ponownie się zaciągnęłam. Zaczęłam robić kolejne triki jakie umiałam. Potem chłopaki przyniosły jakieś alko. 
- Zagrajmy w butelkę - zaproponowałam. Chwyciłam szklaną butelkę po piwie i zakręciłam. Wypadło na Harrego.
- Pytanie czy zadanie? - zapytałam.
- Zadanie - zaśmiał się.
- Idź do którejś ze swoich sąsiadek i powiedz że jest gorąca. Potem dalej kręciliśmy i kręciliśmy. Nagle wypadło na mnie.
- Pytania czy zadanie - spytała Perrie.
- Pytania - usmiechnęłam się.
- Co zrobiłaś, że jesteś taka chuda - ścisnęło mnie w żołądku.
- Mam anoreksje - otworzyła usta ze zdziwienia. Tak samo reszta. Louis mnie mocniej przytulił.

- O Boże nie wiedziałam, przepraszam. 
- Przecież nie wiedziałaś, daj spokój. 

________________

Nie no nudy. Następny postaram się napisac o wiele wiele lepszy i ciekawszy może już będzie gorąca scena Lou i Lary? Czytajcie dalej :**

niedziela, 15 grudnia 2013

4

 -Ale Zayn, to nie ma sensu. - powiedziałam. Mulat tylko, grzebał w telefonie.
- Właśnie ma. Kiedy próbowałby znowu się do ciebie dobrać, lub co gorsze zgwałciłby cię - przełknęłam głośno ślinę na myśl o tym - Nie będzie go stać na dobrego prawnika.- Nic już nie mówiłam. Zrobi jak będze chciał. Rozmawiali nie chciało mi się  tego słuchać, więc poszłam do sypialni. Spojrzałam na ekran telefonu. 3 w nocy?! Matko. Zmęczona położyłam się i zamknęłam oczy. Chwilę jeszcze się kłócili.
*Louis
- Jak to powiedziałeś jej, że ją kochasz? Naprawde? To właśnie dlatego nie chcesz, żeby jej coś zrobili i prosisz o pomoc nas, żebyśmy ją chronili, bo sam nie dasz rady? - zapytał Zayn.
- Tak i tak - popatrzyłem na niego. Zauważyłem, że Lary nie ma z nami. Pewnie poszła spać, bo była zmęczona. Powiedziałem chłopakom, żeby już pojechali bo ją obudzą. Zamknąłem drzwi na klucz i poszedłem do jej sypialni. Leżała odwrócona do mnie placami. Zdjąłem ubrania i w samych bokserkach położyłem się koło niej. Nie spała jeszcze. Uśmiechała się. Pogłaskałem ją  po włosach i po policzku. Otworzyła oczy. Uśmiechnąłem się do niej. Odwzajemniła gest  przytuliła swoje drobne ciało do mojego. Jej nie może nikt skrzywdzić, jest za krucha i wrażliwa na to. Po chwili też już spałem
     
                                                                          ***
Obudziłam się przytulana przez coś wielkiego. Louis. Próbowałam się wyrwać z uścisku, ale kiedy się ruszyłam zaciskał mocniej uścisk. 
- Louis - zamruczałam mu do ucha. 
- Mmm - zamruczał.
- Puścisz mnie? Muszę do toalety.
- Pod jednym warunkiem.
- Jakim? - spytałam.
- Idę się kąpać z tobą. - zaśmiałam się tylko. - Chciałbym zobaczyć tatuaż i kolczyki - Próbował zrobić smutną minkę, ale mu nie wyszło. Zaczęłam się śmiać. 
- Głupi jesteś. Ale no dobra chodz. - wstał szybko z łóżka i udał się za mna do łazienki. Zaczęłam zdejmować ubrania, a on stał i się patrzył jak kołek.  - Będziesz się mył w bokserkach. - spojrzał na nie.
- NO już. - zdjął je i wszedł ze mną do kabiny prysznicowej. Puściłam zimną wodę, a on zaczął piszczeć jak mała dziewczynka. Śmiałam się jak głupia.
- No już zmieniam na ciepłą. - byłam jeszcze w dużej bluzce. Ciekawa jestem co zrobi jak zobaczy moje kości. Zdjęłam bluzkę i weszłam do kabiny. Spojrzał na mój brzuch i pisnął.
- O kurwa mać - powiedział. 
- Anorekscja, ugh. - powiedziałam.
- Ile ważysz? - spytał kiedy ja Nakładałam ulubiony żel pod prysznic.
- 34 kilo - powiedziałam, a on zrobił wielkie oczy. Nic już nie mówił. Każdy tak reagował jak dowiadywał się ile ważę. To chyba normalne przy anoreksji. Był smutny. Podniosłam jego podbródek.
- Spójrz na mnie Lou - powiedziałam. Popatrzył na mnie z troską w oczach. Złożyłam delikatny pocałunek na jego mokrych ustach. Od razu się uśmiechnął. Nałożył sobie trochę mojego szamponu na ręce i zaczął wmasowywać mi go we włosy. Zrobiłam to samo. Pewnie zabawnie to wyglądało. Potem umył moje ciało a ja jego. Jaki on ma wyrzeźbiony brzuch. Dotknęłam jego brzucha. Boże serio to zrobiłam? Ale idiotka. 
- Głodna jestem. 
- Ja też, chodź zamówimy pizze. - powiedział wychodząc z kabiny.
- O 10 rano? - spytałam. Kto normalny je pizze na śniadanie.
- Tak - uśmiechnął się słodko. Ale on był przystojny! Owinęłam sobie ręcznik wokół piersi i spojrzałam w lustro. Podkrążone oczy i krzywy ryj jak zawsze. Przeczesałam włosy i wysuszyłam je. Potem związałam w koka i ubrałam rzeczy do biegania. Poszłam do kuchni Lou zamawiał pizze. Pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu. Chwycił mnie za nadgarstek i pocałował najlepiej jak potrafił. Poszłam biegać . Kiedy wróciłam na stole czekała na mnie pizza. 
- Wariat - powiedziałam. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Podszedł do mnie.
- Ale twój wariat - szepnął mi na ucho i przygryzł płatek mojego ucha. - Tak seksownie wyglądasz w tych obcisłych rzeczach, że chętnie bym je z ciebie zerwał. - mruknął. 
- Zbok - odsunęłam go od siebie. 
- Nawet nie wiesz jak cię pragnę - zachichotałam. Nie chciałam tego, ponieważ to będą złe wspomnienia dla mnie. - Dzisiaj jest impreza u Harrego, ubierz się ładnie. Będe czekał na ciebie o 19. Teraz muszę iść do pracy. Do zobaczenia kochanie - ostatni raz wbił się w poje usta. Ja chyba też go pragnę. Spojrzałam na zegar. Była 12.00. Tylko w co ja się ubiorę? Zadzwoniłam do Vanessy. 
-Halo? - powiedział głos po drugiej stronie.
- Hej, mam sprawę. Bo idę dzisiaj na imprezę i nie mam w co się ubrać. Wgl nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wytłumaczę ci na miejscu. Bądź pod naszym centrum za 30 godziny, ok?
- No ok - powiedziała. 

środa, 11 grudnia 2013

Bohaterowie

Lara Minos - ma 19 lat. Mieszka w Londynie od urodzenia. Dużo już przeszła. Psychiatryk, gwałt  i  rodzice jej nienawidzą. Mieszka sama od 3 lat. Kiedy poznaje Louisa, całe je życie obróci sie o 360 stopni. Zaprzyjaźni się z resztą chłopaków

Louis Tomlinson - ma 21 lat. Mieszka od kilku lat w Londynie. Rodzice wyrzucili go z domu, bo dowiedzieli się że bierze narkotyki. Boi się że straci Larę.
 Zayn Malik - ma 20 lat. Mieszka w Londynie od 5 lat. jest szefem firmy w której pracuje Louis. Jest w związku z Perrie Edwards. Jest muzumaninem.














Niall Horan - ma 20 lat. Z pochodzenia jest irlandczykiem. Także pracuje w firmie Zayna. Bardzo polubi Larę. 

Harry Styles - ma 19 lat. Mieszka w Londynie. Będzie próbował odbić Larę Louisowi. Na razie nie ma pracy.
Liam Payne - ma 20 lat. Mieszka w Londynie. Jest bardzo opiekuńczy. Jest w związku z Danielle Peazer. 
Trevon Sadowsky - ma 39 lat. Cały czas nachodzi Larę, mimo tego że był przez zgwałcenie jej w więzieniu. 
Eleanor Cadler - ma 21 lat. Jest byłą dziewczyną Louisa. Niszczy każdy jego nowy związek. Chce zrobić krzywdę Larze, żeby Louis cierpiał.


_______________________________________________
Przepraszam że tak mi się chujowo ułożyło, ale nie mogłam nic zrobić :(
Nie wiem kiedy nowy rozdział :(
xx

3

Słyszałam jeszcze przez chwilę jak Lou się kłóci. Potem trzasnął drzwiami i wrócił do mnie.
- Stało się coś? - zapytałam.
- Nie - odpowiedział groźnie. Nic już nie mówiłam. Patrzyłam na kubek. Czułam jego wzrok na sobie. Nie chciałam na niego patrzeć.
- Chce jeszcze dzisiaj wyjść, bo jestem do fryzjera umówiona. 
- Zawiozę cię. A co będziesz robiła z włosami?- zapytał
- Farbowała na brązowy, bo fioletowy mi już schodzi.
- Na którą?
- Na 14. A jest... - spojrzałam na ekran mojego telefonu - 13.30!
- No to chodź zawiozę cię - Wstałam i udałam się za nim to jego samochodu. Jechaliśmy 30 minut. Boże musi tak daleko od miasta mieszkać?
- Jesteśmy - powiedziałam i wyszłam z samochodu.
- Będę za  godzinę - schylił się do mnie i lekko mnie pocałował - Do zobaczenia, Lara-. Weszłam cała w skowronkach do salonu. po 40 minutach miałam inny kolor włosów. Wyszłam na dwór czekając na Louisa. Pisałam do Vanessy, że  już nie mam fioletowych włosów. Znowu to uczucie. Poczułam czyiś oddech na swojej szyi. Wiedziałam kto to. Odwróciłam się. To nie były piękne niebieskie tęczówki. To były przekrwione czarne oczy. To nie był Louis. To był ten sam co mnie 2 razy zgwałcił.
- Czego chcesz? - spytałam odsuwając go od siebie.
- Ciebie. - zamruczał ohydnie. 
- Widzę, że ci mało siedzenia w kiciu. 
- Tym razem będziesz tego chciała.
- Tak? Ciekawe. - odpowiedziałam
- Coś nie pasuje? - usłyszałam głos za sobą. Jest! Wrócił! Jestem Bezpieczna! Chwycił mnie w talii przyciągając do siebie i całując w skroń.
- Nie, wszystko w porządku - odpowiedział Trevon. Tak to on zgwałcił mnie na imprezie, kiedy moje kochane przyjaciółki lizały się z obcymi facetami. To on wkradł się do mojego domu i zgwałcił mnie po raz drugi. To przez niego siedziałam 6 miesięcy w psychiatryku. To przez niego nie jadłam. To przez niego się cięłam. To przez niego cierpiałam. Miał na to wyjebane dopóki nie zgłosiłam tego na policje i nie poszedł siedzieć 3 lata w pierdlu. To według mnie bardzo mało żeby go coś to nauczyło.
- Tak ma być - odpowiedział mu Lou. odprowadził mnie do samochodu i zawiózł do siebie.  
- Kto to był? 
- Powiem ci w domu.- powiedziałam patrząc na jezdnię.
- Teraz! - krzyknął.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie, a po drugie powiedziałam że powiem w domu. Domu mam na myśli mój dom - spojrzałam na niego.
- Dobrze, ale najpierw wjedziemy do sklepu po coś do jedzenia. - przez resztę drogi się nie odzywałam. Wiedziałam jak zareaguje na to kim był Trevon. Bałam się jego reakcji, tego co może zrobić. Może go znalezsc i zabić za to co zrobił. Ale on już siedział w więzieniu i nie chce powtórki. Louis zatrzymał się przy Tesco. Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się do marketu. Kupił kilka paczek chipsów, popcorn, dużo Coli, żelki i czekolade. Serio? Myślałam że się lepiej odżywia. Wzięliśmy torby i wróciliśmy do samochodu. I znowu ta cholerna cisza. Chciałam coś powiedzieć, ale się bałam. Bałam się go. Porwał mnie. Ale teraz jakby złagodniał. Pozwala na przyjechanie do mojego mieszkania. Ale bałam się najgorszego. Podjechaliśmy pod mój dom i wyszłam chwytając za siatki. Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Zapaliłam światło. Ruszyłam w stronę kuchni odstawiając siatki. On powtórzył  czynność i oparł się o blat.
- Na więc. Kto to był? - zapytał.
- No więc, Trevon.- odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
- To jest ten facet co cię zgwałcił, tak? - jego oczy zrobiły się niebezpiecznie czarne. Skinęłam głową. Patrzył na podłogę. Odepchnął się i uderzył z całej siły w ścianę. - Co za sukinsyn. Zabiję go.
- Ale Lou, dlaczego? Przecież nie jestem dla ciebie nikim ważnym.
- Jesteś. Wtedy kiedy cię w klubie zobaczyłem, poczułem że masz w sobie coś wyjątkowego i ja to pokocham. Żałuje tego że wtedy cię porwałem  cie, ale z jednej strony tego nie żałuje. Poznałem cię, nawet z tej złej strony. Nie interesuje mnie twoja przeszłość. Dla mnie ważne jest teraz. Może to dziwnie zabrzmi ale chyba cię kocham. Przedtem inne dziewczyny oddawały mi się i szły ze mną do łóżka. Ty jesteś inna. Nie jesteś łatwa. Jesteś piękna, mimo tego że tak strasznie chuda. Inteligenta, mądra i dobra. - patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nikt przedtem nie powiedział mi tak jak on teraz. Boże. Nie wiedziałam, że to co teraz powie tak na mnie zaraguje. Czułam miliony motyli w brzuchu. - Chociaż znamy się tak krótko to naprawdę cię kocham i zależy mi na tobie. - ruszyłam w jego stronę. Pocałowałam go najlepiej jak tylko mogłam. Odwzajemnił to. Cudowny smak jego ust. Wplotłam ręce w jego włosy. Chwycił mnie w talii i zjechał niżej ściskając moje pośladki. Odsunął się ode mnie.
- Nie chce zrobić ci krzywdy. - powiedział dotykając moim nosem o jego. - Chce żebyś była moja i tylko moja. - Pocałował mnie znowu. Oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- To co robimy? Może jakiś film? 
- No może być - odpowiedział wkładając dłonie do tylnych kieszeni jego spodni. - To co oglądamy? Jakiś horror czy komedie?
- Obojętnie - Uśmiechnął się słodko. Boże, nie wierze że taki twardziel jak on mnie kocha. A może po prostu udaje, żeby się nade mną zlitować. Gubię się już w tym wszystkim. Wybrałam jeden z straszniejszych horrorów. Poprosiłam Lou żeby zajął się włączeniem filmu, a ja poszłam po coś do jedzenia. Wróciłam z dwiema miskami czipsów. Akurat pokazywały się początki filmu. Położyłam miski na stoliku i usiadłam koło chłopaka. W trakcie filmu naprawdę się bałam. Cały czas zasłaniałam oczy i przytulałam się do szatyna. Na końcówce filmy pisnęłam ze strachu. Popłakałam się na końcu. Louis mocniej przytulił. 
- Zostań na noc. - powiedziałam dotykając jego policzka. 
- Zostanę. - pocałował mnie w czoło. - Może teraz zobaczymy jakąś komedie, żeby zapomnieć o tym demonie? - skinęłam głową. Wybraliśmy taki bardziej romantyczny. ,, To właśnie miłość '', Kocham ten film. Kiedy włączył, usiadł ponownie koło mnie i przytuliłam się do jego torsu. Śmialiśmy się co jakiś czas. nagle musiał zadzwonić m telefon.
- Przepraszam na chwilkę - pocałowałam do w usta. Na ekranie wyświetlił się nieznany mi numer. 
- Halo? - odebrałam.
- Radziłabym ci się trzymać od Louisa z daleka. On jest mój rozumiesz? Jest ze mną. 
- Aha? A o co chodzi? I kto wgl mówi?
- Jego obecna dziewczyna - ułożyłam usta w literę o i się rozłączyłam. Zaczęłam płakać. Oparłam się o ścianę i zjechałam na niej na ziemię. Schowałam ręce w dłoniach i płakałam. Wiedziałam, że coś się spierdoli. Do pokoju wszedł Lou i kucnął przy mnie.
- Co się stało?- spytał chwytając za mój podbródek.
- Nie dotykaj mnie! - odtrąciłam jego rękę. 
- Dlaczego?
- Nie powiedziałeś, że masz dziewczynę.
- Gdybym ją miał, nie mówiłbym ci takich rzeczy. Kto dzwonił?
- Twoja dziewczyna - za jąkałam się.
- No tak. To jest Eleanor. Moja była dziewczyna. Wtedy kiedy cie pierwszy raz spotkałem jeszcze z nią byłem. Potem z nią zerwałem, dla ciebie. Nie mógłbym cie okłamać. - Spojrzałam w jego oczy. 
* Louis
Nie chcę jej stracić. Eleanor już przegina każdą moją nową dziewczynę spławi. Nie nawidze jej. Tak samo przystawia sie do każdego. Nialla, Zayna, Harrego i Liama. Też ją spławiają. Jeżeli jeszcze raz zagrozi Larze, to ja jej zagrorze. Za bardzo mi na niej zależy. Kocham ją. 
- Nie pozwolę cię nie nigdy skrzywdzić. Nigdy, obiecuję - powiedziałem. Jej oczy były całe czerwone od płaczu i rozmazany tusz od łez. 
- Obiecujesz? - spytała przez łzy.
- Obiecuje - przytuliłem ją mocno do siebie. Podniosłem ją i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem delikatnie na łóżko. Kiedy chciałem wyjść, chwyciłam mnie za ręke.
- Zostań. 
- Zarz wracam tylko wyłączę film i przyniosę coś do jedzenia. - puściła i opadła na łóżko.
*Lara
Nie wiem czemu, ale mu wierze. Boję się, że coś mi się stanie. Siedziałam na łóżku. Dostałam sms od znowu nie znanego mi numeru. 

Od: Nieznany
" Zostaw go w spokoju szmato "

Boże. 
Po co ja szłam do tego klubu. Głupia byłam. Do pokoju wszedł Lou. Podszedł do mnie i przytulił mnie do siebie mocno.
- Co się znowu stało?- spytał. Pokazałam mu sms'a. - Ona jest chora. Poczekaj zadzwnie do chłopaków. Moga przyjść prawda? -
- Tak jasne - posłałam mu wymuszony uśmiech. 
- Zaraz przyjadą. 
- Ok 
- Ej. Nie bój się jej, ani tego Trevona. Kiedy jesteśmy z tobą, nie masz się czego bać, a szczególnie mnie.
- Czasami się ciebie boje - powiedziałam, a on uniósł jedną brew.
- Dlaczego?
- Wydajesz mi się być taki niebezpieczny - spojrzał na mnie. Oczy mu błysnęły. nagle usłyszeliśmy pukanie.
- Otworze.
- Zobacz najpierw kto to.
- Dobrze - wyszedł z pokoju. Naprawde się go boje. On i ta cała reszta. Przy mnie jest czuły, ale kiedy grozi niebezpieczeństwo, myślę że mógłby nawet zabić. Do mojego skromnego mieszkania weszła cała piątka. Patrząc się na mnie.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Mogę im powiedzieć? - zapytał mnie Lou. Skinęłam głową. - No więc zacznijmy od tego. Dzisiaj zawiozłem Larę do fryzjera. Kiedy na mnie czekała jakiś facet do niej podszedł i zaczął ją obmacywać. Na szczęście przyjechałem i kiedy mnie zobaczył odszedł. Na początku Lara nie chciała mi powiedziec kto to, ale potem się przełamała i powiedziała. To facet który ją 2 razy zgwałcił. - Wszyscy spojrzeli na mnie. - Pierwszy raz na imprezie, a potem wkradł sie do jej domu i to znowu zrobił. Dzisiaj oglądaliśmy film i zadzwonił Larze telefon. Odebrała. To była Eleanor. Zagroziła jej i powiedziała że jest moją obecną dziewczyną. Potem napisała jej sms'a. I chyba tyle. Po prostu chciałbym was prosić, żebyśmy razem Larę chronili przed Trevonem i Eleanor.
- Chwila. Jak ma na nazwisko Trevon? - spytał Zayn.
- Sadowsky - odpowiedziałam.
- On pracuje w mojej firmie! - krzyknął mulat.
- I co teraz zrobisz? - zapytał Niall.
- Zwolnię go.
- Po co? - zapytałam.
- Jak chronić to chronić - Louis się zaśmiał po nosem.