- Stało się coś? - zapytałam.
- Nie - odpowiedział groźnie. Nic już nie mówiłam. Patrzyłam na kubek. Czułam jego wzrok na sobie. Nie chciałam na niego patrzeć.
- Chce jeszcze dzisiaj wyjść, bo jestem do fryzjera umówiona.
- Zawiozę cię. A co będziesz robiła z włosami?- zapytał
- Farbowała na brązowy, bo fioletowy mi już schodzi.
- Na którą?
- Na 14. A jest... - spojrzałam na ekran mojego telefonu - 13.30!
- No to chodź zawiozę cię - Wstałam i udałam się za nim to jego samochodu. Jechaliśmy 30 minut. Boże musi tak daleko od miasta mieszkać?
- Jesteśmy - powiedziałam i wyszłam z samochodu.
- Będę za godzinę - schylił się do mnie i lekko mnie pocałował - Do zobaczenia, Lara-. Weszłam cała w skowronkach do salonu. po 40 minutach miałam inny kolor włosów. Wyszłam na dwór czekając na Louisa. Pisałam do Vanessy, że już nie mam fioletowych włosów. Znowu to uczucie. Poczułam czyiś oddech na swojej szyi. Wiedziałam kto to. Odwróciłam się. To nie były piękne niebieskie tęczówki. To były przekrwione czarne oczy. To nie był Louis. To był ten sam co mnie 2 razy zgwałcił.
- Czego chcesz? - spytałam odsuwając go od siebie.
- Ciebie. - zamruczał ohydnie.
- Widzę, że ci mało siedzenia w kiciu.
- Tym razem będziesz tego chciała.
- Tak? Ciekawe. - odpowiedziałam
- Coś nie pasuje? - usłyszałam głos za sobą. Jest! Wrócił! Jestem Bezpieczna! Chwycił mnie w talii przyciągając do siebie i całując w skroń.
- Nie, wszystko w porządku - odpowiedział Trevon. Tak to on zgwałcił mnie na imprezie, kiedy moje kochane przyjaciółki lizały się z obcymi facetami. To on wkradł się do mojego domu i zgwałcił mnie po raz drugi. To przez niego siedziałam 6 miesięcy w psychiatryku. To przez niego nie jadłam. To przez niego się cięłam. To przez niego cierpiałam. Miał na to wyjebane dopóki nie zgłosiłam tego na policje i nie poszedł siedzieć 3 lata w pierdlu. To według mnie bardzo mało żeby go coś to nauczyło.
- Tak ma być - odpowiedział mu Lou. odprowadził mnie do samochodu i zawiózł do siebie.
- Kto to był?
- Powiem ci w domu.- powiedziałam patrząc na jezdnię.
- Teraz! - krzyknął.
- Po pierwsze nie krzycz na mnie, a po drugie powiedziałam że powiem w domu. Domu mam na myśli mój dom - spojrzałam na niego.
- Dobrze, ale najpierw wjedziemy do sklepu po coś do jedzenia. - przez resztę drogi się nie odzywałam. Wiedziałam jak zareaguje na to kim był Trevon. Bałam się jego reakcji, tego co może zrobić. Może go znalezsc i zabić za to co zrobił. Ale on już siedział w więzieniu i nie chce powtórki. Louis zatrzymał się przy Tesco. Wyszliśmy z samochodu i udaliśmy się do marketu. Kupił kilka paczek chipsów, popcorn, dużo Coli, żelki i czekolade. Serio? Myślałam że się lepiej odżywia. Wzięliśmy torby i wróciliśmy do samochodu. I znowu ta cholerna cisza. Chciałam coś powiedzieć, ale się bałam. Bałam się go. Porwał mnie. Ale teraz jakby złagodniał. Pozwala na przyjechanie do mojego mieszkania. Ale bałam się najgorszego. Podjechaliśmy pod mój dom i wyszłam chwytając za siatki. Wyjęłam klucze z kieszeni i otworzyłam drzwi. Zapaliłam światło. Ruszyłam w stronę kuchni odstawiając siatki. On powtórzył czynność i oparł się o blat.
- Na więc. Kto to był? - zapytał.
- No więc, Trevon.- odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
- To jest ten facet co cię zgwałcił, tak? - jego oczy zrobiły się niebezpiecznie czarne. Skinęłam głową. Patrzył na podłogę. Odepchnął się i uderzył z całej siły w ścianę. - Co za sukinsyn. Zabiję go.
- Ale Lou, dlaczego? Przecież nie jestem dla ciebie nikim ważnym.
- Jesteś. Wtedy kiedy cię w klubie zobaczyłem, poczułem że masz w sobie coś wyjątkowego i ja to pokocham. Żałuje tego że wtedy cię porwałem cie, ale z jednej strony tego nie żałuje. Poznałem cię, nawet z tej złej strony. Nie interesuje mnie twoja przeszłość. Dla mnie ważne jest teraz. Może to dziwnie zabrzmi ale chyba cię kocham. Przedtem inne dziewczyny oddawały mi się i szły ze mną do łóżka. Ty jesteś inna. Nie jesteś łatwa. Jesteś piękna, mimo tego że tak strasznie chuda. Inteligenta, mądra i dobra. - patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Nikt przedtem nie powiedział mi tak jak on teraz. Boże. Nie wiedziałam, że to co teraz powie tak na mnie zaraguje. Czułam miliony motyli w brzuchu. - Chociaż znamy się tak krótko to naprawdę cię kocham i zależy mi na tobie. - ruszyłam w jego stronę. Pocałowałam go najlepiej jak tylko mogłam. Odwzajemnił to. Cudowny smak jego ust. Wplotłam ręce w jego włosy. Chwycił mnie w talii i zjechał niżej ściskając moje pośladki. Odsunął się ode mnie.
- Nie chce zrobić ci krzywdy. - powiedział dotykając moim nosem o jego. - Chce żebyś była moja i tylko moja. - Pocałował mnie znowu. Oderwałam się od niego. Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- To co robimy? Może jakiś film?
- No może być - odpowiedział wkładając dłonie do tylnych kieszeni jego spodni. - To co oglądamy? Jakiś horror czy komedie?
- Obojętnie - Uśmiechnął się słodko. Boże, nie wierze że taki twardziel jak on mnie kocha. A może po prostu udaje, żeby się nade mną zlitować. Gubię się już w tym wszystkim. Wybrałam jeden z straszniejszych horrorów. Poprosiłam Lou żeby zajął się włączeniem filmu, a ja poszłam po coś do jedzenia. Wróciłam z dwiema miskami czipsów. Akurat pokazywały się początki filmu. Położyłam miski na stoliku i usiadłam koło chłopaka. W trakcie filmu naprawdę się bałam. Cały czas zasłaniałam oczy i przytulałam się do szatyna. Na końcówce filmy pisnęłam ze strachu. Popłakałam się na końcu. Louis mocniej przytulił.
- Zostań na noc. - powiedziałam dotykając jego policzka.
- Zostanę. - pocałował mnie w czoło. - Może teraz zobaczymy jakąś komedie, żeby zapomnieć o tym demonie? - skinęłam głową. Wybraliśmy taki bardziej romantyczny. ,, To właśnie miłość '', Kocham ten film. Kiedy włączył, usiadł ponownie koło mnie i przytuliłam się do jego torsu. Śmialiśmy się co jakiś czas. nagle musiał zadzwonić m telefon.
- Przepraszam na chwilkę - pocałowałam do w usta. Na ekranie wyświetlił się nieznany mi numer.
- Halo? - odebrałam.
- Radziłabym ci się trzymać od Louisa z daleka. On jest mój rozumiesz? Jest ze mną.
- Aha? A o co chodzi? I kto wgl mówi?
- Jego obecna dziewczyna - ułożyłam usta w literę o i się rozłączyłam. Zaczęłam płakać. Oparłam się o ścianę i zjechałam na niej na ziemię. Schowałam ręce w dłoniach i płakałam. Wiedziałam, że coś się spierdoli. Do pokoju wszedł Lou i kucnął przy mnie.
- Co się stało?- spytał chwytając za mój podbródek.
- Nie dotykaj mnie! - odtrąciłam jego rękę.
- Dlaczego?
- Nie powiedziałeś, że masz dziewczynę.
- Gdybym ją miał, nie mówiłbym ci takich rzeczy. Kto dzwonił?
- Twoja dziewczyna - za jąkałam się.
- No tak. To jest Eleanor. Moja była dziewczyna. Wtedy kiedy cie pierwszy raz spotkałem jeszcze z nią byłem. Potem z nią zerwałem, dla ciebie. Nie mógłbym cie okłamać. - Spojrzałam w jego oczy.
* Louis
Nie chcę jej stracić. Eleanor już przegina każdą moją nową dziewczynę spławi. Nie nawidze jej. Tak samo przystawia sie do każdego. Nialla, Zayna, Harrego i Liama. Też ją spławiają. Jeżeli jeszcze raz zagrozi Larze, to ja jej zagrorze. Za bardzo mi na niej zależy. Kocham ją.
- Nie pozwolę cię nie nigdy skrzywdzić. Nigdy, obiecuję - powiedziałem. Jej oczy były całe czerwone od płaczu i rozmazany tusz od łez.
- Obiecujesz? - spytała przez łzy.
- Obiecuje - przytuliłem ją mocno do siebie. Podniosłem ją i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem delikatnie na łóżko. Kiedy chciałem wyjść, chwyciłam mnie za ręke.
- Zostań.
- Zarz wracam tylko wyłączę film i przyniosę coś do jedzenia. - puściła i opadła na łóżko.
*Lara
Nie wiem czemu, ale mu wierze. Boję się, że coś mi się stanie. Siedziałam na łóżku. Dostałam sms od znowu nie znanego mi numeru.
Od: Nieznany
" Zostaw go w spokoju szmato "
Boże.
Po co ja szłam do tego klubu. Głupia byłam. Do pokoju wszedł Lou. Podszedł do mnie i przytulił mnie do siebie mocno.
- Co się znowu stało?- spytał. Pokazałam mu sms'a. - Ona jest chora. Poczekaj zadzwnie do chłopaków. Moga przyjść prawda? -
- Tak jasne - posłałam mu wymuszony uśmiech.
- Zaraz przyjadą.
- Ok
- Ej. Nie bój się jej, ani tego Trevona. Kiedy jesteśmy z tobą, nie masz się czego bać, a szczególnie mnie.
- Czasami się ciebie boje - powiedziałam, a on uniósł jedną brew.
- Dlaczego?
- Wydajesz mi się być taki niebezpieczny - spojrzał na mnie. Oczy mu błysnęły. nagle usłyszeliśmy pukanie.
- Otworze.
- Zobacz najpierw kto to.
- Dobrze - wyszedł z pokoju. Naprawde się go boje. On i ta cała reszta. Przy mnie jest czuły, ale kiedy grozi niebezpieczeństwo, myślę że mógłby nawet zabić. Do mojego skromnego mieszkania weszła cała piątka. Patrząc się na mnie.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Mogę im powiedzieć? - zapytał mnie Lou. Skinęłam głową. - No więc zacznijmy od tego. Dzisiaj zawiozłem Larę do fryzjera. Kiedy na mnie czekała jakiś facet do niej podszedł i zaczął ją obmacywać. Na szczęście przyjechałem i kiedy mnie zobaczył odszedł. Na początku Lara nie chciała mi powiedziec kto to, ale potem się przełamała i powiedziała. To facet który ją 2 razy zgwałcił. - Wszyscy spojrzeli na mnie. - Pierwszy raz na imprezie, a potem wkradł sie do jej domu i to znowu zrobił. Dzisiaj oglądaliśmy film i zadzwonił Larze telefon. Odebrała. To była Eleanor. Zagroziła jej i powiedziała że jest moją obecną dziewczyną. Potem napisała jej sms'a. I chyba tyle. Po prostu chciałbym was prosić, żebyśmy razem Larę chronili przed Trevonem i Eleanor.
- Chwila. Jak ma na nazwisko Trevon? - spytał Zayn.
- Sadowsky - odpowiedziałam.
- On pracuje w mojej firmie! - krzyknął mulat.
- I co teraz zrobisz? - zapytał Niall.
- Zwolnię go.
- Po co? - zapytałam.
- Jak chronić to chronić - Louis się zaśmiał po nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz